Wirtualna Polska
|
Obłuda kościoła rzymskokatolickiego
Mam nadzieję, że poniższy tekst zainteresuje nie tylko katolików, ale także ludzi dla których ewangelie Chrystusowe nie są obojętne. Być może konserwatywnym wyznawcom nauki Kościoła Krk nie trafią do przekonania, ale to będzie już ich osobista duchowa strata. Jednakże wszystkich zachęcam do przeczytania niniejszego wypracowania. Z uwagi na to, że obowiązkiem każdego chrześcijanina jest poznawanie Prawdy o objawionym Bogu, a tego nie da się osiągnąć czerpiąc wiedze z jednego tylko źródła, przesłaniem mojej publikacji jest udowodnienie, że nauczanie Kościoła kat. jest rażąco sprzeczne z treścią Pisma Świętego. A oto cztery zarzuty odnośnie instytucji jaką jest Kościół kat.:
W wyznaniu wiary wierni mówią: ,,.....wierzę w jeden Święty, Apostolski Kościół”.....jest to błędne rozumowanie, każdy bowiem człowiek jest Świątynią Bożą, a zbawienie osiąga przez wiarę, a nie przez przynależność do tego, czy innego Kościoła. Jaki ten Kościół kat. jest święty skoro ma na sumieniu tyle zbrodni dokonanych rzekomo w imię Chrystusa. W końcu jaki on apostolski, skoro św. Piotr nigdy nie był w Rzymie, legenda o nim Kościół wymyślił aby mieć apostolskie korzenie, a władza papieży datuje się od roku 539. Od momentu legalizacji Krk (325r.) Kościół zaczął odchodzić od nauki biblijnej, przekładając nad nią naukę doktorów Kościoła zwana Tradycją. Na jej podstawie budował swoje wątpliwe dogmaty i doktryny.
MORDERSTWA I ROZWIĄZŁOŚĆ SEKSUALNA PAPIEŻY RZYMSKICH
W świecie „ chrześcijańskich wartości” rozpoczęły się krwawe walki o tron papieski. I tak np. mordercza bitwa w dniu elekcji Damazego I (366r.) spowodowała, że na posadzce laterańskiej bazyliki leżało 137 trupów. Później było jeszcze gorzej. Damazy I , dziwkarz, morderca i uczestnik orgii seksualnych sto lat po swojej śmierci zostaje ...kanonizowany. Syktus III (442-440) był autorem kolejnego skandalu w łonie Kościoła. Zgwałcił on zakonnicę, która podawała mu posiłki. Prowadził rozwiązłe życie, przez jego łożnicę przewinęło się wiele rzymskich kobiet łącznie z mniszkami i dziewicami ślubującymi czystość. Papież Symmachus (498-514), co Kościół skrzętnie ukrywa, był ...poganinem. Po śmierci kanonizowano go (!), mimo że jeszcze za życia oskarżany był o brak pobożności, rozwiązłe stosunki z kobietami i nadmierne szafowanie majątkiem Kościoła. Za pontyfikatu Grzegorza I (590-604) dokonano makabrycznego odkrycia- kiedy opróżniono staw rybny należący do zakonników, na jego dnie znaleziono 6 tyś. czaszek dzieci, które utopiono lub zamordowano w inny sposób. Stefan VI gwałciciel i łupieżca, zwany hieną wśród papieży, skończył tragicznie. Tłum Rzymian napadł na niego zaciągnął do więzienia i tam go udusił. Wielu papieży było skrytobójczo mordowanych a ich listę otwiera Jan VIII (872-882), którego otruł i dobił młotkiem jego krewny. Wszędzie gdzie sięgał rzymski dogmat i papieska obłuda, panowały ruja parubstwo, pławienie się w zbytkach i rozkoszach. Oksfordzki teolog Wiklif pisze o zabijaniu przez kapłanów i mnichów „ dziewice, które odmówiły im współżycia i o powszechnym wśród kleru homoseksualiźmie oraz spółkowaniem ze zwierzętami”. Papież Sergiusz II (904-911) zasiadł na Piotrowym tronie, ponieważ obu poprzednich papieży Leona (903) i Krzysztofa (903- 904) uduszono. Od tego czasu przez 30 lat papieże rzymscy rządzili pod dyktando prostytutki Teodory i jej dwóch córek. Ta sprytna trójca dała życie kolejnym papieżom; Anastacego III, Leona VI, Stefana VII i Jana XI. Szczególnym nepotyzmem wykazał się Klemens V. Zdefraudował on pieniądze przeznaczone na wyprawę krzyżową. Ludzie którzy ośmielali się krytykować postępowanie papieży byli surowo karani, często paleni na stosie. Inni papieże przebiegle posługiwali się sztyletem i trucizną aby usunąć przeciwników. Gwałcili własne siostry i dzieci. Nawet historycy katoliccy oceniają te czasy jako „ bramy piekieł”. Papież Aleksander VI był ojcem 7 dzieci. Ostatnie spłodził z własną córką Lukrecją. Pod względem liczby dzieci i kochanek nie był rekordzistą wśród papieży. Przebił go jego poprzednik Innocenty VIII (1484-1492) miał on aż 16 nieślubnych dzieci. Sykstus IV (1471-1484) podwyższył opłaty nakładane na domy publiczne. Wydał zarządzenie, mocą którego tzw. podatek kurewski musiały opłacać nie tylko prostytutki, ale i księża. Homoseksualistą dał wolną rękę. Sykstus IV był niesłychanie rozpustnym człowiekiem. Jeszcze będąc kardynałem zgwałcił wszystkie swoje siostry, miał kilkoro dzieci ze swoją najstarszą siostrą i nawet na swoich własnych dzieciach dopuszczał się aktów lubieżności. I tenże człowiek ogłosił dogmat o Niepokalanym Poczęciu. Wątpliwy to chyba zaszczyt dla NNP.
Pius III (1503) był papieżem tylko 26 dni. Został otruty podobnie jak Jan Paweł I i wielu innych. Leon X (1513-1521) swą nominacje na papieża uzyskał dzięki swym usługom seksualnym świadczonym Innocentowi VIII. Zasłynął jako morderca, zboczeniec. Marcin Luter nazwał tego papieża antychrystem, łotrem przez diabła urodzonego. Paweł III dał się poznać jako truciciel własnej matki, zabójstwa jednej z sióstr, gdy odkrył, że miała oprócz niego innych kochanków. Juliusz III (1550-1555) miał szczególne upodobania. Utrzymywał mianowicie seksualne stosunki w trójkącie z młodym chłopcem i małpą. Paweł IV (1555- 1559) papież pozbawiony wszelkich skrupułów i sumienia. Prowadził przy pomocy inkwizatorów w całej Europie płonące stosy, zniszczenia, mord i spustoszenie. To on zalecił stosowanie tortur nie tylko wobec oskarżonych, ale i wobec świadków. W okresie 1545- 1563, a więc przez 18 lat prowadził obrady Sobór w Trydencie. Na czas Soboru zjechało do Trydentu 300 prostytutek, nie licząc kilkadziesiąt konkubin i męskich kochanków sprowadzonych przez ojców Kościoła rzymskiego. Następnym papieżem był Pius V (1556-1572). Stojąc na czele inkwizycji, osobiście skazał na spalenie na stosie kilka tysięcy inaczej wierzących. To on właśnie nakazał tysiącom ludzi powyrywać członki, wydłubać oczy, zamorzyć głodem w więziennych lochach. Gdy na starość oślepł i nie mógł na własne oczy oglądać palących się heretyków, kazał się prowadzić jak najbliżej stosu, aby mógł słyszeć jęki i rozpaczliwe krzyki ofiar swojego barbarzyństwa. To wprost niewiarygodny skandal, że Kościół zaliczył tego barbarzyńcę i mordercę w poczet swoich świętych. Podczas pontyfikatu Grzegorza XIII (1582- 1585) Kościół kat. dopuścił się najbrutalniejszej zbrodni jaką zna historia. Była to we Francji tzw. noc św. Bartłomieja. Było to w nocy 23/24 sierpnia 1574 roku. Uzbrojone tłumy i wojsko rozpoczęły rzeź Kalwinów, gwałcąc kobiety i małe dziewczęta. Później rozcinano im narządy płciowe i wyrywano serca. Zginęło ok. 70 tyś. protestantów. Na wieść o tej bestialskiej zbrodni papież nakazał odprawić nabożeństwa dziękczynne. Rezydencja papieża to „Dom uciech opanowany przez kurtyzany i spragnionych miłości księży. Luksus, przepych, oszałamiające uczty, nepotyzm.” Oto życie papieży oraz kandydatów- kardynałów na zastępców Jezusa. Klemens XIII (1758- 1769) usiłował znieść zbrodniczy zakon Jezuitów, jednak w przeddzień ustalonej komisji zmarł na zawał serca, czyli otruty. Klemens XIV zlikwidował zakon Jezuitów, ale przypłacił to życiem otruty przez jezuickiego agenta. W drugiej połowie XIX w. papieski Kościół zaczyna ważną misję. W ewangelizacji ? Ależ skąd ! Chodzi o wielki szmal ! Do władzy dochodzą banki i pieniądz. Watykan zostaje ogarnięty ciężką i nieuleczalną chorobą; gorączką złota ! I tak jest do dzisiaj. Pius IX (1846- 1878) dokonał wielkiego dzieła. W roku 1870 na soborze w Watykanie uchwalił paranoidalny dogmat, a mianowicie nieomylność wszystkich papieży. Pius IX wydał wyrok śmierci na opozycjonistach. W latach 1850- 1855 wykonano w Rzymie 90 wyroków śmierci. W Boronii wykonano 276 egzekucji w innych miastach było podobnie. W roku 1854 „ nieomylny” Pius IX „ dowiedział się z wysoka” o „ Niepokalanym Poczęciu” Anny, matki Marii i ogłosił to jako dogmat w 1878 roku. Śmierć Piusa IX zakończyła najdłuższy w historii pontyfikat (32 lata). Kiedy jego doczesne szczątki przenoszone nocą do kościoła św. Wawrzyńca za Murami, policja musiała powstrzymywać tłum, który chciał wrzucić do Tybru „ to ścierwo”.
Benedykt XV (1915- 1922) pochwalał bezsensowną I wojnę światową. Cóż dla Kościoła zrobił ten na wskroś konserwatywny papież. Otóż kanonizował dwie francuskie święte- Joannę d‘Arc i Małgorzatę Marię Alacoque. Ta ostatnia była seksualną sado- masochistką. Wycięła sobie na piersi monogram Jezusa a następnie- gdy zbyt szybko się goił przypalała go płomieniem świecy. Piła jedynie brudną wodę pozostałą po myciu „Kiedyś zlizywała nawet wydaliny pewnego pacjenta a w swojej autobiografii opisywała uczuci szczęścia jakiego doznawała, gdy wypełniła usta fekaliami człowieka, który cierpiał na biegunkę”. Taką to świętą zafundował nam Benedykt XV. Pius XI (1922-1934) był zwolennikiem Mussoliniego i zagorzałym faszystą. W tych czasach tysiące księży, misjonarzy i kapelanów modliło się z ambony za Mussoliniego i Hitlera. Największym miłośnikiem wodza III Rzeszy był kolejny papież Pius XII (1939- 1958). Kiedy Hitler rozpętał II wojnę światową, atakując Polskę - Watykan milczał. Arcybiskup Zagrzebia Alojzije Stepanic wezwał wszystkich księży i wiernych do współpracy a Ante Paveliciem i jego morderczym reżimem. Kiedy w 1946 roku arcybiskup Stepanic został skazany za zbrodnie wojenne na 16 lat więzienia, a później wyszedł po przedterminowym zwolnieniu ( odsiedział 6 lat), Pius XII nagle przestał milczeć... mianował Stepanica kardynałem ! Natomiast polski papież Jan Paweł II beatyfikował go w Chorwacji 2 października 1998 roku. To jawna i bezczelna gloryfikacja zbrodni. „ Papież Hitlera”, bo tak został nazwany Pius XII nie protestował przeciwko eksterminacji Żydów, aczkolwiek posiadał wiarygodne informacje o obozach zagłady. Ale cóż się dziwić, skoro polski idol, promotor Karola Wojtyły- Stefan Wyszyński (Kardynał Tysiąclecia)- jeszcze jako ksiądz był wielbicielem nazizmu i samego Hitlera. Dał temu wyraz w wydawanych przez siebie publikacjach. Także św. Maksymilian Kolbe był zdeklarowanym antysemitą i też popierał politykę Hitlera. Ówczesny prymas Polski kardynał Hlond w roku 1936 wyraził opinię „że problem żydowski istnieje i istnieć będzie dopóki Żydzi będą Żydami”. Pius XII ukrywał zbrodniarz hitlerowskich- Watykan zaopatrywał ich w fałszywe dokumenty, a następnie przerzucani byli kościelnymi kanałami do krajów Ameryki Południowej. Następnym papieżem był Jan XXIII (1958- 1963) zwany „dobrym papieżem”. Doprowadził do zwołania Soboru Watykańskiego Drugiego. Celem tego soboru była próba zreformowania katolicyzmu. Dzieła swego jednak nie dokończył, gdyż w trakcie jego trwania zmarł. Paweł VI (1963- 1978) niczym szczególnie się nie wyróżnił. W ciągu czterech lat soboru watykańskiego drugiego Kościół niewiele posunął się do przodu i była to wina papieża. Kolejny papież Jan Paweł I (1978) zamierzał kontynuować reformy soboru, znieść celibat oraz zapowiadał rozprawienie się z korupcją hierarchów związanych z przestępczyni operacjami Banku Watykańskiego. Jan Paweł I był papieżem zaledwie 33dni, ale zdążył ocenić dzieje przerażającego bagna watykańskiego, mówiąc „Kościół rzymski dźwiga na swych barkach historyczne brzemię- zamordowano ok. 40 papieży”. Tym samym wydał na siebie wyrok, zmarł 28 września 1978 roku. Jest niemal pewne, że został otruty. Za sprawców tej zbrodni uważa się katolicką mafię, czyli Opus Dei, skorumpowaną w przeszłości z faszyzmem. Przy poparciu Opus Dei następnym papieżem został Karol Wojtyła (1978- 2005). Słusznie bowiem kalkulowano, iż dziki fanatyzm jego rodaków nakaże im iść ślepo za Kościołem. JPII odwdzięczył się jej za ciche poparcie wynosząc Dzieło Boże do rangi prałatury personalnej, samorządowej i niezależnej od Watykanu. Wojtyła już jako JPII natychmiast zatuszował sprawę korupcji i gigantycznych przekrętów w Banku Watykańskim. W machlojkach tych miał udział arcybiskup Marcinkus. Przed odpowiedzialnością karną chronił go osobiście JPII, który też spowodował utajnienie serii zabójstw po roku 1978, związanych z powyższą aferą. Wojtyła był rekordzistą w tworzeniu nowych świętych. Nie przeszkadzało mu w tym, że świętość wielu kandydatów była bardzo wątpliwa. Przykładem może być Jan Sankander, zwany „ rzeźnikiem Moraw”, czy arcybiskup Stepanic. Na ołtarze wyniósł też Piusa IX; okrutnika, mordercę kilku tysięcy włoskich patriotów, oraz usiłował uświęcić jego imiennika Piusa XII, który naszych starszych braci w wierze- Żydów nazwał „psami”. Szczytem obłudy JPII była jego pielgrzymka do Ameryki Łacińskiej, kiedy to powiedział, że jest dumny krocząc drogą Ewangelizacji. Tymczasem Ewangelizacja ta polegała na masowym mordowaniu Indian, rozbijaniu dzieciom głów o skały i rozpruwaniu ciężarnym kobietom brzuchów. Na te zarzuty JPII powiedział, że były pewne błędy ze strony Kościoła, ale ideologia była słuszna. Perfidia! Czy ten pseudonamiestnik Chrystusa zdawał też sobie sprawę, że przyczynił się do śmierci głodowej i rozprzestrzeniania się AIDS milionów ludzi krajów trzeciego świata przez zakazanie stosowania środków antykoncepcyjnych. Reakcją na zboczone poczynania swych świątobliwych pasterzy był tajny dokument rozesłany do wszystkich diecezji, aby akty przemocy seksualnej względem dzieci utajniać, a winnych przenosić na inne parafie. Dzięki temu JPII zyskał przydomek „papieża pedofilów”. I tak mamy obraz 262-ego papieża szczycącego się za życia na wzór Hitlera i Stalina liczebnością swych pomników. Na koniec rodzi się pytanie dlaczego Karol Wojtyła, człowiek inteligentny, wszechstronnie oczytany min. w Piśmie Św., mógł być też tak zakłamany, obłudny i fałszywy. Oczywiście miał też swoje dobre strony, ale już samo jego super bałwochwalstwo skazuje go w życiu wiecznym na niebyt
(Kor., 69). Na koniec refleksja jak człowiek bogobojny, uczciwy, o nie zdeprawowanym sumieniu może przyjąć święcenia kapłańskie wiedząc, że kult świętych, czczenie obrazów i posągów (bałwochwalstwo), czyściec, celibat, odpusty, Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Marii Panny, oraz Jej cielesne Wniebowzięcie, nieomylność papieży i chrzest niemowląt jest niezgodne z treścią Pisma Św.
ZBRODNIE W IMIENIU CHRYSTUSA
Jedną z największych zbrodni Kościoła rzymskokatolickiego były wyprawy krzyżowe. Krucjaty te pochłonęły dziesiątki tysięcy ofiar. Była to zbiorowa psychoza nienawiści, którą świadomie i cynicznie wywołał Kościół kat. Trwały 200 lat i zakończyły się klęską. Efektem wypraw krzyżowych było umocnienie barier oddzielających chrześcijaństwo od islamu. Chrześcijanie przyszli do Muzułmanów i Żydów z ogniem i mieczem. Z rasizmem i nienawiścią. Z poczuciem kulturowej wyższości i ekonomiczną dominacją. Z kolonializmem i wyzyskiem. Okrucieństwo i fanatyzm Krzyżowców był tak ogromny, że mordowali nie tylko muzułmanów , ale i chrześcijan i żydów, nie przepuszczając nawet dzieciom. Ogromnym grzechem Krk były tzw. inkwizycję. Z perfidią stosowano tortury wobec oskarżonych jak i świadków. Ukoronowaniem inkwizatorskiej działalności był tzw. „Młot na czarownicę”. Był to rodzaj kodeksu karnego, ustalającego wykaz tortur, jakim miały być poddane „zwolenniczki” paktu z diabłem. Zginęło blisko dwa miliony kobiet. Płonęły stosy, ginęli inaczej wierzący chrześcijanie. Był czas, że za posiadanie Biblii, wieszano ją na szyi „winowajcy” i palono na stosie . Wolter obliczył skrupulatnie, że w imię wiary 9468800 chrześcijan straciło życie za sprawą innych chrześcijan. Nie można też pominąć martyrologii narodu żydowskiego. Od czasu usankcjonowania Krk naród ten był systematycznie eksterminowany przez wyznawców „ jedynie słusznej wiary”. Na koniec nie sposób nie wspomnieć o „ ewangelizacji” Indian w Ameryce Południowej. Rzezie, bo tak należy określić masowy mord Indian pochłonęły ok. 40- 50 mln istnień ludzkich. W współczesnych czasach Kościół obłudnie walczy o tzw. poszanowanie życia ludzkiego, a mówią to reprezentanci instytucji, która więcej, dłużej i okropniej niż jakakolwiek inna na świecie gardziła ludzkim życiem, która wymyśliła getta, torturowała, paliła, dławiła, rąbała, rzucała psom na pożarcie, przybijała do krzyża.
Twórcą Kościoła rzymskokatolickiego nie jest Chrystus bowiem On dał początek wspólnocie braterskiej w I wieku, a Krk jako instytucja hierarchiczna powstała wśród intryg i walk w IV stuleciu, zaś do przypisywania sobie charakteru apostolskiego to Kościół porzucił naukę apostolską. Jest przeciwieństwem autonomicznych zborów chrześcijańskich.
Przejdźmy teraz do nauki głoszonej przez „jedyny nieomylny Kościół rzymskokatolicki.
SIEDEM SAKRANENTÓW KOŚCIOŁA RZYMSKOKATOLICKIEGO
Chrzest niemowląt
Chrzest przedstawiono w Nowym Testamencie tak jasno, że nie może być najmniejszych wątpliwości, że nie dotyczy on niemowląt. Nowy Testament jasno precyzuje drogę zbawienia od grzechu. Nigdy nią nie był chrzest, jakkolwiek zajmuje on znaczące miejsce w chrześcijańskim życiu. Jest znakiem nawrócenia wejścia na drogę służby Bożej. Jedno jest pewne, że fundamentalna nauka Kościoła kat. o chrzcie niemowląt jak i sam Kościół, jest budowlą na piasku. Prawda o bezużyteczności i nieważności chrztu niemowląt jest bolesna. Jednak to Jezus powiedział do apostołów „ najpierw nauczajcie a potem chrzcijcie”. Obrządek chrztu odbiega też od zaleceń Chrystusa, chrzcić powinno się w imię Jezusa Dź. Ap. 2,38;10,48;19;5-6, a nie w sposób trynitarny- „W imię Ojca i Syna i Duch św.”
Eucharystia
W myśl nauki Krk z eucharystią nierozerwalnie związany jest urząd kapłański. Były kardynał S. Wyszyński podczas święceń kapłańskich powiedział „otrzymaliście w tej chwili straszną (!) władzę, jest to władza nad samym Bogiem(...). Będziecie mu rozkazywać gdy na wasze słowa zstępować będzie na ołtarze(...). Kapłan jest drugim Chrystusem”. (co za bzdury!) Słowa Jezusa „ to jest ciało moje ,to jest krew moja”, mają znaczenie czysto symboliczne. Pan Jezus wielokrotnie używał przenośni. Oto one: „ Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba”. „ Ja jestem światłością świata”.,, Ja jestem drogą”. „Ja jestem prawdziwym krzewem winnym”. Odkupienie dokonało się przez „drogą krew Chrystusa jako Baranka niewinnego i nieskalanego (1 Piotra 1,19). Z Pisma Św. wiemy, że „ bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia”(Hbr 9,22). Wobec tego tzw. bezkrwawa ofiara eucharystyczna nie posiada znaczenia zbawczego. Zaś twierdzenie, że ofiara mszy św. jest tą samą ofiarą co ofiara krzyżowa i że jest jej równa, jest nie tylko herezją, ale wprost bluźnierstwem przeciwko Bogu Najwyższemu! Chrystus „nie musi codziennie ...składać ofiary; uczynił to bowiem raz na zawsze, gdy ofiarował samego siebie (Hbr 7,27), w przeciwieństwie do setek tysięcy mszy, które nie tylko godzą w istotę zbawienia choć zbawienia dać nie mogą, są za to źródłem stałego dochodu Kościoła, wbrew słowom Jezusa: „ darmo wzięliście darmo dawajcie”(Mat 10,8). Komu wierzymy bardziej: Bogu, który przemawia do nas na kartach Pisma Św., czy Kościołowi kat., którego doktryna powstawała przez długie wieki. Czy chcesz podlegać „straszliwej władzy” kapłanów katolickich? Czy też pragniesz społeczności z Jedynym Najwyższym Kapłanem Jezusem Chrystusem?
Bierzmowanie
Nauka Krk głosi, że bierzmowanie jest związane z otrzymaniem szczególnej mocy Ducha Świętego przez nałożenie rąk biskupa i namaszczenie wonną oliwą. Czytając Nowy Testament, nigdzie nie znajdujemy uwarunkowania Ducha Świętego przez namaszczenie oliwą. Biorąc pod uwagę fakt, że sam chrzest niemowląt nie posiada najmniejszych podstaw biblijnych ; inaczej nie może być z bierzmowaniem. Ducha Świętego nie można więc otrzymać przez jakiekolwiek ceremonie Kościoła kat., ale wyłącznie przez żywą wiarę i modlitwę płynącą z głębi odrodzonego serca. „Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łuk. 11,13). Czym jest tak zwany sakrament bierzmowania w świetle Pisma Świętego. Sakrament ten jest pustym obrzędem religijnym, nie posiadającym najmniejszych podstaw biblijnych. Niestety, katolicka rzeczywistość jest wprost przerażająca. Przeciągnięta jest bigoterią, ślepym fanatyzmem i wrogością do wszystkiego co normalne, zdrowo rozsądkowe i trzeźwe.
Pokuta
Ponieważ nauka o siedmiu sakramentach zdefiniowana została dopiero w XII w. przez Piotra Lombarda należy zapytać: czy rzeczywiście Pan Jezus ustanowił sakrament spowiedzi usznej? Czy kapłani są pośrednikami nowego przymierza? Czy Biblia uczy o odpustach i uczynkach pokutnych?. Zarówno Stary jak i Nowy Testament uczy, że pokutujący zawsze wyznawali grzechy samemu Bogu. Pismo Święte jednoznacznie zaprzecza spowiedzi ustnej. Gdyby praktyka ta była znana Pismu Świętemu, nie byłoby potrzeby wprowadzać jej dopiero na IV Soborze Laterańskim w 1215r. Pan Jezus uczył, że mamy siebie nawzajem napominać i wzajemnie sobie wybaczać. Dopiero w tedy mamy podstawę zwrócić się do Boga z wyznaniem grzechu. „A jeśli kto zgrzeszył mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze”. (1 Jana 1,9). Nauka o spowiedzi usznej, odpustach i pośrednictwie kapłanów jest sprzeczna z nauką Starego i Nowego Testamentu.
Kapłaństwo
Kapłaństwo jako szczególny rodzaj służby pośredniczącej pomiędzy Bogiem a człowiekiem znane jest od zarania dziejów ludzkości. Nowy Testament podkreśla, że cała służba świątynna była tylko cieniem i obrazem wskazującym na Chrystusa (Hbr. 8,5). Apostoł Paweł wspomina o starszych (biskupach) i diakonach (1 Tym. 3,1-10; Tyt. 1,5-9), ale nigdzie nie mówi o kapłanach-ofiarnikach w katolickim tego słowa znaczeniu. Pismo Święte podaje, że istnieje tylko „jeden” pośrednik pomiędzy Bogiem a ludźmi Chrystus Jezus (1Tym.2,5)
Pomimo, że Biblia zaleca aby każdy starszy zboru, a także diakon był żonaty (1.Tym.3,2-4), papież Grzegorz VII w roku 1079 uchwalił przymusowy celibat. Zatwierdził go II Sobór Laterański w 1139r. Głównym motywem tej ustawy była troska o majątek Kościoła. Najbardziej rażące jest nazywanie śmiertelnego i grzesznego człowieka „drugim Chrystusem”, „nieomylnym ojcem świętym ’’, „najwyższym kapłanem”. To nie jest sprzeczność ale najwyższy przejaw pychy i bluźnierstwo przeciwko Bogu Najwyższemu! Duchowni rzymskokatoliccy rzeczywiście posiadają władzę, ale nie nad Bogiem, czy jego Synem, lecz nad oszukiwanymi wiernymi.
O jakim więc kapłaństwie mówi Nowy Testament w odniesieniu do wyznawców Chrystusa? Tylko o powszechnym kapłaństwie wszystkich odrodzonych chrześcijan.
Małżeństwo
Nie zliczona ilość „sakramentalnych” małżeństw, które uległy całkowitemu rozpadowi, najwymowniej świadczy o słabości katolickiego sakramentu małżeństwa. Dla Kościoła kat. państwo, władza, prawo-nie są dziś kompetętne. Można zawrzeć związek małżeński w Urzędzie Stanu Cywilnego, rozwieść się i bez przeszkód wstąpić w kolejny związek z błogosławieństwem Kościoła. Co za obłuda! Mimo, że Kościół zabrania wstępowaniu w związki małżeńskie krewnym w linii bocznej do czwartego stopnia włącznie, wystarczy trochę zabiegu a przede wszystkim pieniędzy, a biskup wyda dyspense. Kościół nie chce przyznać, że przez długie wieki pojęcie ślubu kościelnego było mu obce. Dopiero aż po wiek XVI a konkretnie do Soboru Trydenckiego, uznawało się za ważne małżeństwo zawarte bez udziału księdza. Czy jest do pomyślenia, aby dochodziło do konfliktu sakramentów. Skąd więc ten konflikt pomiędzy kapłaństwem, a małżeństwem? Pomimo uczonej i bogatej argumentacji Krk w stosunku do sakramentu, nauka tego Kościoła nie ma podstaw biblijnych. Kapłaństwo biblijne było zobowiązane do życia małżeńskiego. Doktyryna Krk jest pełna paradoksu. Nauczyciele tej skostniałej instytucji uczą o świętości małżeństwa ale bez osobistego doświadczenia. Skutkiem jest nagminne bezszczeczenie małżeństwa przez duchownych tego Kościoła, szerzy się nabyty w seminariach homoseksualizm i pedofilia.
Namaszczenie chorych
Święty Jakub zaleca wezwać do chorego starszych zboru (liczba mnoga a nie kapłana.) Zborem zarządzali bowiem bracia starsi, a byli to mężowie pełni wiary i Ducha Świętego, doświadczeni, żonaci, którzy własnym domem dobrze zarządzali (1. Tym. 3,6). Próżno takich szukać wśród żyjących w celibacie księży. Modlitwa wiary ma znaczenie priorytetowe, a nie namaszczenie oliwą, która jest tylko symbolem Ducha Świętego. Zachodzi więc pytanie: jeżeli chrzest zgładził grzech pierworodny, zaś sakrament pokuty-wszystkie grzechy popełnione po chrzcie i w końcu ostatnie namaszczenie-pozostałości grzechowe, to po co jeszcze wymyślony przez Kościół w 1000r. czyściec?! Odpowiedź może być tylko jedna: jak zwykle chodzi o pieniądze! Chociażby o msze za zmarłego, na którego nie podziałał „uzdrawiający sakrament”. Na przykładzie sakramentów Kościoła kat. można dostrzec, jak bardzo Kościół ten zboczył z prostej drogi. Mimo uznania Biblii za natchnioną, coraz bardziej zaczął się Krk. oddalać od jednego źródła objawienia Bożego. Ten proces rozpoczął się w IV stuleciu. Kościół przeradza się w instytucję państwową i jedynie uprzywilejowaną. Tworzy odtąd nieznane misteria (znaki, formuły, przeróżne gesty), które przedstawia jako uświęcające środki łaski Bożej. Zbawienie stało się stopniowo zależne od „jedynie zbawczego Kościoła”.
DOGMATY WIARY
Biorąc pod uwagę długo trwały proces powstawania dogmatu, jego ciągłą ewolucję oraz spory z nią związane, warto na nowo spojrzeć na te pośród nich, które wciąż budzą wiele emocji i kontrowersji.
DOGMAT TRÓJCY ŚWIĘTEJ
W Biblii nie znajdziemy Boga w Trójcy Świętej. Zarówno Stary , jak i Nowy Testament nie daje podstaw dla dogmatu o „Bogu w Trójcy Jedynym”, który powstał w IV wieku po Chrystusie. Co więc mówi Biblia? Już w Starym Testamencie czytamy: „Słuchaj, Izraelu! Pan jest Bogiem naszym, Pan jedynie”. Stanowisko to potwierdził Chrystus : „ Pan, Bóg nasz, Pan jeden jest” (Mar. 12,29). W katolickim wyznaniu wiary mówi się : „wierzę w Duch Świętego, Pana i Ożywiciel”, a przecież Jezus powiedział: „ wierzcie w Boga i we Mnie wierzcie”(J. 14,1). Czy nie zastanawiające jest to, że pomimo ukazania ap. Janowi zbawionych aniołów, Boga i baranka, nie widzi on Ducha Świętego jako odrębnej istoty. (Ap. 22,1-3). Co więcej Duch Święty nie posiada tronu! Skąd ta dyskryminacja? Czy byłoby do pomyślenia gdyby Duch Święty był współistotny Ojcu i Synowi? Natomiast Jezus uczył, że jest całkowicie zależny od Ojca (J. 5,19). „Ojciec większy jest niż Ja” (J.14,28). Pan Jezus nazywał swojego Ojca „jedynym prawdziwym Bogiem”. Daje temu wyraz, gdy woła „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. (Mat. 27,46). Również po zmartwychwstaniu podkreśla swą zależność od Boga : „Wstępuję do Ojca Mego i Ojca waszego, do Boga Mego i do Boga waszego”. (J.20,17). Często słyszy się, że Chrystus był poddany Bogu tylko podczas swojej ziemskiej egzystencji, a po wniebowstąpieniu został wywyższony i już nie podlega Ojcu. Przeczy temu ap. Paweł w liście do Koryntian : „a gdy nastanie koniec (...) A gdy Mu wszystko zostanie poddane, w tedy też i sam Syn będzie poddany temu, który poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich” (1 Kor. 15,24-25;27-28). Dla ap. Pawła było jasne, że istnieje jedyny „Król wieków, nieśmiertelny, niewidzialny, jedyny Bóg” (Tym. 1,17). Katolicka doktryna oparta jest w większości na tak zwane Tradycji, w której niemało jest mitów, zabobonów i przesądów. A jak powiedział Albert Einstein „łatwiej rozbić atom niż przesąd”. Wiara w „Trójce” jest najlepszym przykładem.
BOGARODZICA-PIERWSZY DOGMAT MARYJNY
Mimo twierdzeń teologów katolickich, że kult Marii różni się od czci oddawanej Bogu, w liturgii Krk poświęcono Marii więcej świąt, uroczystości, pieśni i modlitw niż Bogu. Nie sposób nie dostrzec wyraźnych podobieństw pomiędzy kultem maryjnym, jako „Matki Bożej”, a kultem występującym w innych religiach. W Babilonie szczególne miejsce zajmowała Isztar. Utożsamiano ją z „królową niebios” (Jer. 7,16-20:44,17-19). Na szczególną uwagę zasługuje również Artemida Efejska . Jej kult był rozpowszechniony w starożytnym świecie hellenistycznym i rzymskim. Kult maryjny nie ma najmniejszych podstaw w Piśmie Świętym. Według słów Chrystusa, mamy wierzyć „jak powiada Pismo” (J. 7,37). Ap Paweł ostrzegał przed „oddawaniem czci i służeniu stworzeniu zamiast Stwórcy...” (Rzym. 1,25). Ewangelie skazują Marię jako skromną i bogobojną Żydówkę, która jakkolwiek dostąpiła łaski bożej, sama nie jest szafarką łask. Czy Matka Jezusa pozwoliłaby aby nazwano Ją pogańskim tytułem „królowej niebios”. Czy Maria pozwoliłaby nazywać się Matką Boga, „którego nikt nie widział i widzieć nie może” (1Tym. 6,16). Czy Bóg potrzebuje matki? Maria przekazała Chrystusowi człowieczeństwo a nie bóstwo. Pierwszy dogmat maryjny jest więc wynikiem spekulacji teologicznych, które z czasem doprowadziły do takiego rozwoju kultu Marii , że wprost wymknął się spod kontroli Kościoła. Czy jesteśmy całkowicie oddani Chrystusowi, czy Marii? Komu powinniśmy powiedzieć- „Totus, Tuus?”
„ZAWSZE DZIEWICA”- DRUGI DOGMAT MARYJNY
Kiedy zważy się, że pierwszym przykazaniem Bożym był nakaz rozradzania się i rozmnażania (1 Mojż . 1-28), wówczas staje się oczywiste, że Józef z Marią mieli prawo do normalnego życia małżeńskiego. Dodać tu należy, że to brak potomstwa w krajach Wschodu, był postrzegany negatywnie, a nie na odwrót. Nowy Testament dostarcza dość informacji o rodzeństwie Jezusa co potwierdzają prorocze Psalmy- „Stałem się obcy braciom moim i nie znany synom mojej matki, bo gorliwość o dom twój o dom twój pożera mnie...” (Ps. 69,9-10). Słowa te przytacza Jan 2.17. czy Ewangeliści nie wiedzieli co piszą? „Czy to nie jest ów, cieśla, Syn Marii i brat Jakuba, Jozesa, Judy i Szymona? A Jego siostry, czyż nie ma ich tutaj u nas?”(Mk. 6,3). Wstrząsające jest to, jak uzasadnia się dziewictwo Marii klerykom w seminariach duchownych. Profesorowie „Mariologii” tłumaczą, iż tak dla Marii, jak i samego Jezusa (Boga?) byłoby uwłaszczające gdyby Maria miała więcej dzieci, a Jezus- rodzeństwo. Jakież to obłudne i jakże uwłaszczające dla matek i ich dzieci. Chociaż Biblia przedstawia dość jasno sprawę posiadania innych dzieci przez Marię, Kościół kat. przyjął pojęcie wiecznego dziewictwa Marii z apokryficznej protoewangelii Jakuba.
TRZECI DOGMAT MARYJNY-„NIEPOKALANE POCZĘCIE”
W 1644r. Inkwizycja Rzymska nakazuje inkwizatorom konfiskatę każdego dzieła zawierającego zakazane słowa („niepokalane poczęcie”). Trzeba było czekać do 1854r. kiedy to „nieomylny” papież Pius IX ogłosił „Niepokalane Poczęcie” jako dogmat. Z braku dowodów Biblijnych Krk podparł ten dogmat Tradycją Kościoła, o której ap. Paweł napisał: „baczcie, aby kto z was nie zagarnął w niewolę przez tą filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach, a nie na Chrystusie” (Kol. 2,8). Biblia Tysiąclecia zmienia pozdrowienie anielskie- zamiast „łaską obdarzona” podaje „łaski pełna”, co uzasadniać ma, że Maria jest źródłem łaski. Pomimo, że Kościół kat. mówi o bezgrzeszności Marii, Ona sama wyraża potrzebę Zbawiciela. Oto jej słowa: ”I rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim...” (Łuk. 1,47). O grzeszności Pismo Święte mówi: „Nie ma ani jednego sprawiedliwego...gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”.
(Rz. 3,11;23).
CZWARTY DOGMAT MARYJNY „WNIEBOWZIĘCIE”
Na temat zaśnięcia i wniebowzięcia Marii istnieje wiele legend i domysłu. W niektórych pozycjach podaje się że w chwili śmierci zaćmiło się słońce, a ptaki żałośnie kwiląc chroniły się do gniazd. Jednocześnie dochodziło do wielu uzdrowień chorych oraz wyzwolenia dusz przebywających w czyśćcu, w asyście których Maria wstąpiła do nieba. Tego rodzaju ckliwych historyjek w tzw. Tradycji Kościoła kat. nigdy nie brakowało. Objawienie św. Jana (12,1-2) skazuje nie na Marię lecz na bolesne doświadczenia narodu żydowskiego, z którego ostatecznie przyjdzie Mesjasz. Czy chrześcijaństwo nie powinno być chrystocentryczne? Czy dogmaty maryjne nie doprowadziły do marjocentryzmu?! Nauka Kościoła o wstawiennictwie i orędownictwie Marii jest zaprzeczeniem nauki Pisma Świętego Ap. Paweł mówił: „...jeden jest pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus” (1 Tym. 2,5). Oby za tym głosem poszli wszyscy wyznawcy Chrystusa.
KULT ŚWIĘTYCH, RELIKWI I WIZERUNKÓW
Twierdzenie Krk, że winniśmy modlić się do świętych jako wstawienników jest sprzeczne z nauką Jezusa. Chrystus wyraźnie wskazał do kogo należy się modlić i jednocześnie podkreślił, że „... nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przez niego” (J. 14,6).To żyjący święci a nie umarli wezwani są, „ aby zanosić błagania, modlitwy, prośby i dziękczynienia (1 Tym. 2,4). Z uwagi, że na temat relikwii i wszelkim nadużyciom, poświecono już nie mało miejsca wspomnę jedynie, że Pismo Święte nieprzypadkowo podaje, że zmarłego Mojżesza pogrzebał sam Bóg. „...A nikt nie zna po dziś dzień jego grobu.” (5 Mojż. 34-6); Bóg nie chciał dopuścić do tego, aby ciało Mojżesza, lub miejsce jego spoczynku objęto jakąkolwiek czcią. Smutną konsekwencją bałwochwalczego kultu świętych i ich relikwii jest kult obrazów, figur i posągów. Lekceważenie drugiego przykazania dekalogu jest jawnym szyderstwem wobec Boga. Jakiekolwiek próby usprawiedliwienia czci dla świętych, ich relikwii i wizerunku są bezpodstawne. Niech wiec wezwanie ap. Pawła pobudzi otwarte serca do jedynej słusznej decyzji: „ przeto, najmilsi moi, uciekajcie od bałwochwalstwa !” (1 Kor. 10,14).
NIEŚMIERTELNOŚĆ DUSZY
...,, Wtedy to Pan ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia i stał się człowiek istotą żywą.” Z odwrotnością tego procesu spotykamy się w chwili śmierci. „Wróci się proch do ziemi, tak jak nim był, duch zaś wróci do Boga, który go dał ” (Kazn. 12,7). Tak więc określenie duch, jak i dusza, użyta w odniesieniu do człowieka, nigdzie w Biblii nie przedstawia duszy nieśmiertelnej jako istoty samoistnej, nieśmiertelnej, obdarzonej świadomością i istnienia poza ciałem. Przede wszystkim Biblia mówi, że jedynie Bóg jest nieśmiertelny (1 Tym. 1,7; 6,16). Mówi też, że zapłatą za grzech jest śmierć (Rzym. 6,23). Bez względu na to, co sądzimy o duszy jedno jest pewne- nie posiadamy nieśmiertelności ! Nieśmiertelność jest darem Bożym a dar ten stanie się udziałem wszystkich, „którzy oczekują i pragną gorąco nastania dnia Bożego”(2 P. 3,12). Dlatego nie ma życia tuż po śmierci. Podobnie jest z nagrodą „ odpłatę będziesz miał przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych (Łuk. 14,14)
CZYŚCIEC
Chcąc potwierdzić wcześniejsze postanowienie Soboru Florenckiego o czyśćcu (z 1439 r.), Krk na Soborze w Trydencie zmuszony był przyjąć za natchnione te księgi, których nigdy za takie nie uważali Żydzi, a przede wszystkim sam Chrystus oraz Jego wyznawcy. Tak więc nauka o czyśćcu nie pochodzi z Biblii, ale ze starożytnych ksiąg apokryficznych. Jeśli jak twierdzi Krk, chrzest gładzi grzech pierworodny, zaś spowiedź wszystkie grzechy popełnione po chrzcie, a ostatnie namaszczenie pozostałości grzechowe, to po co Kościołowi jeszcze czyściec? Czy nie chodzi to bardziej o oczyszczenie portfeli żyjących niż o oczyszczenie dusz zmarłych. Pismo Św. zapewnia nas, że „ krew Jezusa Chrystusa oczyszcza nas od wszelkiego grzechu” (1 J. 1,7), kiedy do tego dochodzi ? „ jeśli wyznajemy grzechy swoje wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy i oczyści nas od wszelkiej nieprawości (1 J. 1,9).
PIEKŁO
Pojęcie katolickiego „piekła” jest sprzeczne z nauką Pisma Św. Krk, twierdząc, „iż istnienie kar piekielnych wskazuje z przeraźliwą pewnością, że Bóg jest sprawiedliwy i że ta sprawiedliwość pozostaje nierozłączną jedność z jego dobrocią”, wypacza wizerunek Boga i przedstawia Go jako o okrutnego tyrana. Czy można mówić o sprawiedliwości, w przypadku skazania człowieka na wieczne męki? „Czy rzeczywiście mam upodobanie w śmierci bezbożnego-mówi Wszechmocny Pan, a nie raczej w tym, by się odwrócił od swych dróg i żył?” (Ezeh. 18,23). Przez długie wieki wierni byli straszeni piekłem na każdym kroku. A inaczej wierzącym Krk zgotował piekło już tu na ziemi. Według Pisma Świętego „zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz. 6,23). Jakkolwiek Biblia używa takich określeń jak: „ogień wieczny”, „nie ugaszony” , „wieczne męki”- to mają one jak w wielu innych przypadkach, znaczenie symboliczne. Biblia mówi, że Bóg jest miłością (1J. 4,8) i dał Syna swego, aby każdy kto weń wierzy nie zgiął, ale miał żywot wieczny. „Ogień wieczny zgotowany jest diabłu i jego aniołom”. (Mt. 25,41). Ktokolwiek jednak zginie to tylko dlatego, że dobrowolnie wybrał zło. Tak więc, mimo, że Biblia nie mówi dosłownym znaczeniu o wiecznych mękach, mówi o wiecznym zatraceniu. Nie wieczne męki, ale wieczna śmierć.
WIARA A DOGMATY
Zadaniem Apostołów było „przywieźć do posłuszeństwa wiary wszystkie narody” (Rz. 1,5). Chrystus powiedział „Nikogo na tej ziemi nie nazywajcie Ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie (Mt. 23,9). A co czyni biskup Rzymu? Nazywa siebie – wbrew słowom Chrystusa- „Ojcem Świętym”. Kogo zatem wierzący katolicy (i nie tylko) słuchają bardziej- Chrystusa ,czy głosu urzędników Kościoła. Czy bałwochwalcy kult papieża, z duchowieństwem katolickim włącznie nie spotyka się z powszechnym poparciem!!!! Czy nie świadczy o totalnym odstępstwie od nauki Jezusa? Jeżeli Chrystus powiedział, że nie przyszedł znieść przykazań Bożych (Mt. 5,17-20), a Krk znosi przykazanie drugie Dekalogu, oraz zmienia święcenie szabatu na niedziele, to komu wierzy? Kogo bardziej słuchać Boga czy urzędników Kościoła. Chrzest niemowląt jest kolejnym wypaczeniem nauki Pana Jezusa, który powiedział: „ Kto uwierzy i zostanie ochrzczony, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony ( Mar.16,16). Czy niemowlęta mogą wierzyć ?! Jeśli sprawy te są tak oczywiste, to dlaczego wierni Krk nadal bardziej wierzą księżą niż Bogu. Historia powstawania dogmatów rozpoczęła się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa i trwa po dzień dzisiejszy. Wynika z tego prosty wniosek: katolickie dogmaty są produktem ludzkim, nie posiadają biblijnego rodowodu i stoją w rażącej sprzeczności z nauką Pisma Św. Tak naprawdę autorytet Biblii jest nadal odrzucany a liczą się przede wszystkim postanowienia papieży, Soborów i tradycji Kościoła.
Oto skrótowy zarys historii Kościoła rzymskokatolickiego. Podsumowaniem niech będzie Obj. 17, 4-6: „ A kobieta ta była przyodziana w purpurę i szkarłat (...), a miała w ręku kielich pełen obrzydliwości i nieczystości jej nierządu. A na czole jej wypisane było imię o tajemniczym znaczeniu: Wielki Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi. I widziałem tą kobietę pijaną krwią świętych i krwią męczenników Jezusowych”. Czytając ten rozdział, nie można mieć wątpliwości, że wszetecznica zasiadająca na siedmiu pagórkach Rzymu, panująca nad królami, z którą nierząd uprawiają mieszkańcy ziemi, symbolizuje ogólnoświatowy Krk. Czy możemy coś zrobić ? Oto odpowiedź: „ wyjdźcie z niego, ludu mój, abyście nie byli uczestnikami jego grzechu i aby Was nie dotknęły plagi na niego spadające (Obj. 18, 4).
Drodzy katolicy, a także wyznawcy innych religii chrześcijańskich, odejdźcie od swoich Kościołów, one nie mogą Wam dać zbawienia. Porzućcie umęczonego, przybitego do krzyża, martwego Chrystusa. Przecież od prawie dwóch tysiącleci krzyż ten jest pusty. Chrystus jest żywy i pochyla się nad każdym z nas. Dlatego bierzmy przykład z pierwszych chrześcijan, gromadźmy się w zbory i wspólnoty. Poznawajmy naukę Jezusa, a po jej przyjęciu, dajmy się ochrzcić w imię Pana Jezusa Chrystusa ( chrzest niemowląt jest nieważny). Każdy musi narodzić się na nowo z wody i ducha (J. 3,5). Albowiem jeden jest Bóg i jeden pośrednik- Pan Jezus Chrystus (1 Tym. 2,5). To w Nim mamy odpuszczenie grzechów, życie wieczne, w Jego świętość możemy się przyoblec, bo On pragnie mieszkać w nas !
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
PIOTR SKAŁA
W powyższej publikacji korzystałem z następujących materiałów:
1. Rodan Andrzej- Rzymscy papieże
2. Haasler Robert- Zbrodnie w imieniu Chrystusa
3. Parma Bolesław- Prawda o dogmatach Kościoła katolickiego
PS.
Drodzy Internauci
Jeżeli, któryś z Was poczuje w sercu choć „maleńką iskrę Bożą”, to niech drukuje i powiela na ksero i następnie przekazuje ten materiał swoim rodzinom i znajomym. Ci z kolei niech rozpowszechniają te treści wśród ludzi , którym nie jest obojętna prawda o nauce Jezusa Chrystusa. Wspaniałą rzeczą byłoby aby znaleźli się ludzie, którzy przetłumaczyliby powyższe przesłanie na języki obce, aby powyższa Ewangelizacja przemieściła się w możliwie jak największym zakresie w świat chrześcijański.
PIOTR SKAŁA
Aneks do Czarnych Kart Kościoła rzymskokatolickiego
Jezus potępił bogaczy –mówił, że łatwiej przedostanie się wielbłąd przez ucho igielne niż bogacz do Królestwa Bożego. Dziś jego „namiestnik” mieszka w luksusowym pałacu i podróżuje w papamobile otoczony przez ochroniarzy. A za nim ciągnie się półtora tysięczna historia nieprzeliczonych draństw: od małych szwindelków do zbrodni. Od cudów i relikwii, mnóstwa świętych napletków Jezusa i jeszcze liczniejszych zębów Pańskich (w samej Francji jest ich ponad 500), mleka Matki Bożej i piór Ducha Św., do masakry Indian i Murzynów, pogromy Żydów prowadzących wprost do komór gazowych Hitlera, z resztą nie całkiem oryginalnych, jako że biskupstwo wrocławskie już w XVII w miało piec do palenie czarownic. W Europie znajduje się za wiedzą Kościoła 20 całunów Turyńskich, a po sprawdzonych 19 świętych w kościołach i klasztorach wystawia się po nich 136 ciał, 121 głów i oszałamiającą liczbę innych członków. Makabryczna tradycja Krk nie odeszła w niebyt wraz z mrokami średniowiecza. Oto sanktuarium w Ludźmierzu zwróciło się do Benedykta XVI o przydzielenie mu relikwii w postaci kawałka Jana Pawła II. W kolejce po inne szczątki truchła JPII ustawiły się już sanktuaria z całego świata. 30% szczątek Jana XXIII można znaleźć w kilkudziesięciu kościołach w świecie. Pomimo, że Pismo Św. stanowczo zabrania oddawanie czci zmarłym bluźnierczy rytuał relikwii nadal sankcjonowany jest przez Krk. Historia Krk poucza, że papieże grabili, cokolwiek dało się zagrabić: na początku grody, zamki, miasta i całe księstwa. Kradli co tylko dało się ukraść: w IV w majątek świątyń, VI w wszystkich pogan, a później mienie milionów wygnanych Żydów, milionów spalonych „kacerzy” i „czarownic”. Francuska „gównojadka” Małgorzata Alacoque, solezjantka z XVII w, o której była mowa w pierwszej części Cz.K.Krk po kanonizacji przez Benedykta XV została patronką Zakonu Serca Jezusowego i kultu Serca Jezusowego. Co za paranoidalny zamysł miał Benedykt XV, że uświęcił psychicznie chorą zakonnicę. Rodzi się też pytanie, czym kierował się Ratzinger przybierając imię Benedykta XVI, wiedząc, że Benedykt XV był człowiekiem ograniczonym, mało inteligentnym, a na dobitkę popierającym bezsensowną I Wojnę Światową. W czasie swej pielgrzymki, w Auschwitz –Birkenau, Benedykt XVI usiłował przekonać cały świat, że to nie naród niemiecki stworzył tę „dolinę śmierci”. Naród niemiecki choć heilował, wstępował NSDAP, S.A., Wermachtu czy Hitlerjungend nie jest winny. To grupa przestępców, morderców, która omamiła Niemców fałszywymi obietnicami, doprowadziła do udziału w niewyobrażalnej tragedii. Ten papież intelektualista usiłował udowodnić, że nieprawdą jest jakoby bez bezwzględnego poparcia całego narodu plany niemieckich przywódców nie miałyby szans się ziścić. Na koniec swojej przemowy BXVI zapytał „gdzie był wtedy Bóg”. Cynicznie pominął milczeniem –gdzie był wtedy Kościół. Wracając jeszcze raz do papieża Sykstusa IV, który chędożył własne siostry i dzieci to trzeba by było dodać, że zbudował on nie tylko nazwaną jego imieniem Kaplicę Sykstyńską, ale i burdele. Od swych rzymskich prostytutek pobierał rok w rok 80 tys. dukatów w złocie. Jego syn kardynał Pietro Riario, którego roczny dochód wynosił w przeliczeniu jakieś 1,5 mln dolarów, w wieku 28 lat dosłownie zachędożył się na śmierć.
Wracając do XX wieku trzeba stwierdzić, że po roku 1931 panowała już niewzruszona kolaboracja episkopatu i faszyzmu. W Abisynii pod patronatem sprofanowanej Madonny z Dzieciątkiem Jezus, z armatami, gazami trującymi i klechami wojskowymi, ginęli półnadzy Abisyńczycy, padając ofiara katolickich nosicieli kultury. Higienicznie uprzątano ich wszystkich, martwych albo półżywych za pomocą miotaczy ognia.
W polityce zagranicznej w najważniejszej kwestii: wojna czy pokój?, między faszystami i nazistami z jednej strony, a Watykanem z drugiej, nigdy nie było poważniejszych kontrowersji. Wprost przeciwnie! Tutaj Kościół asystował przy każdej większej zbrodnii i czy to napad na Abisynie czy wojna domowa w Hiszpanii, czy II Wojna Światowa. Pius XII stwierdził, że wojna ofensywna dla ekspansji rosnącej ludności może być słuszna i sprawiedliwa. Dlatego był zagorzałym wielbicielem zbrodniczego, faszystowskiego nazisty Mussoliniego. Większym uwielbieniem darzył tylko wszech zbrodniarza Adolfa Hitlera. Na ironię Pius XII kazał umieścić w swoim herbie gołąbka z gałązką oliwną w dzióbku. Po zakończeniu wojny domowej w Hiszpanii pod rządami generała Franco „bojownika Chrystusa” nadal odbywały się egzekucje. Zginęło ponad 200 tys. ludzi, odpowiadało to 1/3 wszystkich ofiar wojny domowej.
Pius XII od początku wiedział o ludobójstwie dokonywanym w obozach koncentracyjnych, rozsianych po całej Europie, jednak nie protestował. W podziemnej prasie w 1943 r pisano: Watykan, na który zwrócone były wszystkie spojrzenia, milczą, udawał, że nie wie co się dzieje w Polsce, Danii, Belgii, Holandii, Francji, Norwegii, Grecji i Jugosławii. Watykan uparcie milczał. Niemiecki kler katolicki miał niebagatelną role w popieraniu działań wojennych. Popierał brunatną hałastrę i z błogosławieństwem swoich biskupów zepchnięto miliony katolików do zbiorowych mogił. A do tego jeszcze miliony niekatolików. Tylko, że prałaci, rzecz jasna nie działali bez przyzwolenia Rzymu –Rzym pchał ich na tą drogę od samego początku. W czasie II Wojny Światowej Watykan prowadził politykę bezwzględnego lawiranctwa i zimnego wyrachowania. Wniosek nasuwa się sam:
Kto układa się ze zbrodniarzami, kto wspiera zbrodniarzy, sam jest zbrodniarzem.
Cała czołówka katolickiego i protestanckiego Kościoła w Niemczech stała się winna bluźnierczego, umysłowego mordu zbiorowego: powołując się na Chrystusa, kłamliwe wmówiła kościelnemu narodowi ”obowiązek” zabijania wszystkich, którzy w samoobronie czynnie przeciwstawiali się szerzeniu zbrodniczego reżimu nazistowskiego. Prasa zagraniczna pisała o Piusie XII –„otóż i on, ojciec chrzestny i ojczym faszyzmu, stary przyjaciel nazistów z Berlina. Przedstawia się jako fanatyczny jezuita, nie cofający się przed mordem ani zbrodnią, ani bluźnierstwem przeciw Bogu...” Nic więc dziwnego, że klerofaszyzm był wizytówka Watykanu, a faszystowskokatolicki bandytyzm i okrucieństwo nie miało sobie równych w świecie. Jedna z ostatnich wypowiedzi Piusa XII było „patriotyczne” potwierdzenie prawa do wojny terytorialnej, nie wykluczającej użycie broni jądrowej.
W 1982 roku Moskwa piętnowała Jana Pawła II jako sługusa amerykańskiego imperializmu, fałszywego apostoła pokoju i zdrajcę watykańskiej polityki wschodniej.
„Kościół stoi po stronie biedaków i tu jest jego miejsce”, tak obłudnie Wojtyła głosił swoje kredo, równocześnie popierając politykę ludzi bogatych. Wymownym przykładem na fałsz jego oświadczenia jest kwestia tzw. Teologii Wyzwolenia. Jest to w Ameryce Południowej ruch, którego przesłaniem jest żądanie aby ubodzy mieli w Kościele te same prawa co bogaci. Nasz watażka z Watykanu, ukazując swą feudalną osobowość kategorycznie sprzeciwił się tej ideologii, zarzucając jej marksistowskie korzenie, choć w istocie zgadzała się ona całkowicie z nauka Jezusa. Kapłanów popierających Teologię Wyzwolenia poprzenosił na inne diecezje i tak skończyły się mrzonki o „Kościele stojącym po stronie biedaków”. JPII stał całkowicie po stronie klasy panującej, a także reakcyjnych książąt Kościoła na całym świecie, politycznych krwiopijców Ameryki Łacińskiej, jak również Stanów Zjednoczonych, które tam jak i gdzie indziej na kuli ziemskiej, potrafią iść do swoich interesów choćby po górach trupów. JPII popierał zbrodniczych dyktatorów w Ameryce Łacińskiej. Gen. Augusto Pinocheta nazwał „swoim oddanym przyjacielem”. Reżim Pinocheta wymordował tysiące swych przeciwników politycznych, a okrucieństwo tych zbrodni nie miało granic. Stosowano przed śmiercią straszliwe tortury –wyłupywano oczy, obcinano genitalia, dłonie, stopy, języki, rozcinano brzuchy, oblewano benzyną i podpalano głowy, rozrywano dzieci, kobiety były gwałcone przez specjalnie wytresowane psy. Takiego to chilijskiego przyjaciela miał nasz nie świętej pamięci papież, podający się za obrońcę pokoju. Gloryfikacją zbrodnii chilijskiego dyktatora było wręczenie mu w Londynie przez nawiedzonych katolików –Tomasza Wołka, Michała Kamińskiego i Marka Jurka ryngrafu z Matką Boską w dowód uznania jego zasług.
Wracając jeszcze do rzezi Indian, kiedy to katoliccy najeźdzcy w imię ewangelizacji palili swoje ofiary, rozrywali końmi, rozpruwali ciężarnym kobietom brzuchy, karmili swe ogary żywcem rozpłatanymi dziećmi indiańskimi. Całe to dzieło JPII ocenił: „dziś oglądać mogę wyłącznie z podziwem i wdzięcznością”, „wychwalać jako głoszenie dobrej nowiny”. „czas zbawienia, gdzie nawet sam Bóg dał początek dobremu dziełu”, „wysłannicy wiary trudzili się w obronie godności tubylców, chroniąc ich nietykalne prawa, by urzeczywistnić Królestwo Boże”. Co za hipokryzja i obłuda. I ten człowiek ma być wyniesiony na ołtarze! Ten gołąbek pokoju popierał program R. Regana zatytułowany „Gwiezdne wojny”, będącym pierwowzorem obecnych tarcz antyrakietowych. Tym samym przyczynił się do wyścigu zbrojeń. Ale media światowe wychwalają JPII nazywając go „Janem Pawłem Super Starem”, „wysłannikiem pokoju”, „Johnem Trawolą Ducha Świętego”. Rozpętał się ogromny kult jednostki. Kult papieża graniczący z papolatrią. Dzieło wyniesienia Wojtyły na tron papieski, przy poparciu Opus Dei, CIA i zakonu Kawalerów Maltańskich zostało dokonane!
A cóż wniósł ten papież w dzieło Ewangelizacji. Co zmienił przez swoje teatralne bratanie się z tłumem wyznawców katolicyzmu? Przecież swą popularność zyskał nie przez liczne encykliki i nabożeństwa. Większość ludzi szła po to by oglądać, a nie słuchać papieża. Oglądać niespotykany dotąd bezpośredni kontakt z ludźmi, zakładanie sombrera i innych nakryć głowy, wieńców, całowanie dzieci i ziemię na której przyszło mu lądować. Za wszystkim tym kryło się wyrachowanie i obłuda. Kiedy przepraszał za zbrodnie (w jego ujęciu („błędy Kościoła”) nie wspomina o współczesnej historii Krk. Nie mówi o kolaboranctwie Watykanu z nazizmem i faszyzmem. Ani słowem nie wspomina o upolitycznionym i materialistycznym Kościele. A mógłby strzelić pięścią i obalić te skostniałe dogmaty, ale chyba nie mógł, okrzyknięto by go heretykiem i najprawdopodobniej podzieliłby los swojego imiennika Jana Pawła I. Jednak bardziej prawdopodobnym był fakt, że Wojtyła, jak każdy prawie ksiądz miał teologicznie wyprany mózg i wierzył w prawdziwość doktryn i dogmatów Krk.
Pontyfikat Jana Pawła I miał być tym, który doprowadzić miał Kościół tam, gdzie było jego miejsce: do skromności i uczciwości jego początków. By Chrystus po powrocie na Ziemie zastał Kościół takim, który mógłby rozpoznać: Kościół wolny od interesów politycznych i od nowej uosabianej przez biskupa Marcinkusa –mentalności finansowo-kapitalistycznej. JPI był zwolennikiem sztucznej regulacji narodzin, a także zniesienia paranoidalnego dogmatu jakim jest celibat. Szczegółowe badania korupcji i niemoralnych praktyk wewnątrz Kościoła wywołało u podejrzanych zrozumiały popłoch, zaś awersja JPI do lubowania się Kurii w przepychu wywołała alarm wśród tradycjonalistów. I dlatego, zanim zdążył cokolwiek przesięwziąć, został zamordowany. Jego następca Karol Wojtyła, od początku swego pontyfikatu dostarczał niezliczonych dowodów, że poza imieniem papieskim Jana Pawła nie ma nic wspólnego ze swoim poprzednikiem. W pierwszych dniach swojego pontyfikatu, Wojtyła nie słyszał, albo udawał, że nie słyszy szeptanych na korytarzach Watykanu opowieści jak prawosławny arcybiskup Leningradu -Nikodem, podczas prywatnej audiencji u Jana Pawła I nieoczekiwanie zawisł na krześle i w kilka chwil później zmarł. Snuto domysły, że 49-letni Nikodem pił kawę z filiżanki przeznaczonej dla JPI.
JPII nie był papieżem ludzi, no może za wyjątkiem bogatych lub wpływowych. On był papieżem Kościoła, dla którego nie wahał się dokonywać najgorszych szwindli. To on nakazał utajniać pedofilie popełnianą przez szeregowych kapłanów, jak i również przez hierarchię kościelną. To on biskupa Lawa, który od 30 lat wiedział o aferze pedofilskiej w USA i czekał do proces sądowy, przeniósł do Watykany, gdzie do dzisiaj pełni ważna funkcję.
Czytając legendy o świętych, znajdujemy w nich tysiące imion kanonizowanych przestępców. Przykładem może być arcybiskup Stepanic, kanonizowany przez JPII. Nawrócił on przemocą 240 tysięcy prawosławnych Serbów, a około 750 tysięcy wymordował, często po najokrutniejszych torturach: ścinając głowy, topiąc, dusząc, ćwiartując, grzebiąc żywcem, paląc i krzyżując, wyłupując oczy. Tak mordowali błogosławieni przez Piusa XII i Stepanica (przyjaciela Hitlera), chorwaccy wysłannicy katolicyzmu. Innym przykładem totalnego zakłamania była beatyfikacja Matki Teresy z Kalkuty. Jak wiadomo Watykan ma jeden z najlepszych wywiadów na świecie. Nie mogło więc być tajemnicą o czym napisał tygodnik „Przekrój” : Była absolutną ikoną Miłosierdzia XX wieku. Kojarzyła się zawsze z modlitwą i bezgraniczną opieką nad umierającymi nędzarzami. Tym czasem „Przekrój” przedstawia całkiem nowe oblicze błogosławionej Matki Teresy Kalkuty. „Przyszła święta w relacjach jej przeciwników wielokrotnie mija się z prawdą, opowiadając o swej działalności- kłamała nawet odbierając Pokojową Nagrodę Nobla, sprzedawała hinduskie dzieci do adopcji katolickim rodzinom, nie rozliczała się z milionowych dotacji- krótko mówiąc- była „fanatyczką i hipokrytką”. Nawet chorując, przed śmiercią przeczyła głoszonym przez siebie ideałom, leczono ją bowiem w luksusowych klinikach, podczas gdy jej podopieczni umierali straszliwych warunkach.”
Wojtyła usiłował też beatyfikować Piusa XII, ale na wieść o tym podniosła się wielka wrzawa ze strony Izraela, który nie mógł wybaczyć „papieżowi Hitlera” antysemityzmu i współodpowiedzialności za śmierć w obozach koncentracyjnych 6 000 000 Żydów. Tak więc JPII musiał zrezygnować ze swych zamierzeń, co nie przeszkodziło mu stać się rekordzistą w wynoszeniu na ołtarze domniemanych świętych.
Paradoksalny był proces ekumunicji Kościołów Chrześcijańskich. W jednym z czasopism był uwidoczniony pozłacany tron, na którym siedzi JPII, a u boku, na niskich krzesłach przedstawiciele innych Kościołów. Wojtyła był człowiekiem super medialnym i nawet na łożu śmierci potrafił, jak przez całe swoje życie, deptać Ewangelie. Jego ostatnie słowa brzmiały „Idę do domu Ojca”. Czy ten światły człowiek nie zdawał sobie z tego sprawy, że nikt przed Sądem Ostatecznym nie może posiąść Królestwa Niebieskiego. Czy nie pomyślał o tym, że jego mega bałwochwalstwo na zawsze zamknęło mu drogę do nieba.
Moją opinię o JPII napisałem z odczuciem ogromnego zażenowania. Wojtyła był dla mnie kiedyś Wielkim Idolem Chrześcijaństwa. Niestety po przeczytaniu wiarygodnych materiałów, postać ta skarlała i w dominujący sposób ograniczyła moje zaufanie do Krk, aż w końcu skłoniła mnie do odejścia od wiary katolickiej. Dodatkowym motywem było poznanie prawdziwej historii Krk. Jedynym autorytetem jest teraz dla mnie Pismo Święte.
Choć systematycznie pustoszeją katolickie świątynie, Krk wciąż jest potężnym propagatorem wykoślawionej nauki Jezusa. A przecież gdyby Kościół rzymski powrócił do ideologii Jezusa to będąc największym posiadaczem ziemi na Ziemi, właścicielem ogromnego majątku, przedsiębiorstw i spółek, mógłby uratować miliony głodujących dzieci i globalnie poprawić byt całej ludzkości. Jednak Krk zawsze ograniczał postęp w nauce i popierał tyranie. Z jego łona powstały takie faszystowskie stwory jak „Akcja Katolicka” czy „Caritas”. Ten drugi „wsławił” się tym, że finansował watykańską działalność w organizowaniu ucieczek zbrodniarzy hitlerowskich do Ameryki Południowej. Dzisiejszy „Caritas” to największy przykościelny złodziej. Z zebranych pieniędzy tylko około 30% trafia do właściwych adresatów, a pozostałość ginie przepastnych kieszeniach w tej pseudo charytatywnej Organizacji.
Zwycięstwo chrześcijaństwa w Rzymie oznaczało klęskę rozumu i człowieczeństwa, cofnięcie zegara historii niemal we wszystkich dziedzinach życia i zahamowanie rozwoju Europy na przeszło 1000 lat !
Kościół jest zdania, że państwo ma obowiązek zapobiegać wszelkim naukom sprzecznym z naukami Krk. Właśnie to barbarzyńskie kneblowanie myśli systematyczne ogłupianie całych narodów jest przyczyną, że w krajach gdzie katolicyzm ma decydujący wpływ na szkoły i uniwersytety, widać uderzający brak niezależnych myśli i naukowców.
Krk zawsze dyskryminował kobiety, czego dowodem między innymi są wypowiedzi jego świętych ojców, oto one:
„Kobieta powinna zasłaniać oblicze, bowiem nie zostało ono stworzone na obraz Boga.”
- św. Ambroży (ok. 340-397r.), ojciec i Doktor Kościoła kat.
„Kobiety są przeznaczone głównie do zaspokajania żądzy mężczyzn”
- św. Jan Chryzostom (349-407r.), biskup Konstantynopola.
„Kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie.”
- św. Augustyn (354-430), filozof, teolog chrześcijański.
„Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych. Kobiety są błędem natury... z tym ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu... są rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny.”
- św. Tomasz z Akwionu (1225-1274r.), ojciec Kościoła katolickiego.
Podsumowując historię Kościoła Krk, trzeba podkreślić, że papiestwo winne jest najstraszliwszych zbrodni, jakie kiedykolwiek dopuszczono się na ziemi. Swoje krwawe żniwo Kościół rzymski rozpoczął krótko po uzyskaniu statusu religii państwowej za panowania cesarza Konstantyna, a zakończył dopiero w połowie XX wieku. Papiestwo ma na swoim koncie niezliczoną ilość ofiar. Wystarczy wspomnieć o krucjatach, wojnach, inkwizycji, polowaniu na czarownice, rzezi Indian, szerzeniu antysemityzmu, rasizmu, o popieraniu największych dyktatorów- takich jak Benito Mussolini, gen. Franco, Adolf Hitler, czy Pinochet- aby stwierdzić, że papiestwo jest winne bezpośrednio lub pośrednio śmierci milionów ludzi. Jest winne za dziesiątki milionów ofiar największych wojen XX stulecia, które były prowadzone z oficjalnym bądź nieoficjalnym błogosławieństwem Krk.
Krk zawsze pozostanie godnym potępienia i pogardy, ponieważ opiera się na nieprawdzie dogmatycznej i zbudowany jest na kłamstwach i oszustwach.
Na koniec pytanie –w świetle powyższych rozważań komu powinno się powiedzieć „Totus tuus”? Jezusowi, którego nauka głosi miłość, braterstwo i uczciwość, czy odstępnemu i obłudnemu Kościołowi rzymskokatolickiemu –odpowiedź jest jednoznaczna!
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Piotr Skała
W niniejszym opracowaniu korzystałem z książek:
Karldeizn Deschner –Papieże XX wieku, tom II
-Krzyż Pański z Kościołem
Robert Haasler -Zbrodnie w imieniu Chrystusa
27.08.2007
Kontrowersje beatyfikacji Jana Pawła II
W związku ze zbliżającym się terminem beatyfikacji JPII, oraz wciąż szalejącą w naszym kraju papomanią, pozwolę sobie napisać na ten temat parę słów. Pomimo że pontyfikat JPII nic istotnego nie wniósł w świecie katolickim ( ludzie szli, aby oglądać, a nie słuchać papieża), Polska ciągle żyje w euforii kulu tego śp. teatralnego papieża. A oto obrazek z mojego podwórka. Kilka krotnie byłem świadkiem jak ludzie podchodzili do pomnika Wojtyły, kładli dłoń na jego bucie, następnie „uświęconą” w ten sposób dłoń, całowali ją i żegnając się znakiem krzyża wchodzili do kościoła. Widziałem też osoby modlące się do tej bryły spiżu. Domyślam się, że te akty bałwochwalstwa uprawiane są przez fanatycznych, nie znających Pisma Świętego oszołomów katolickich na skalę całego kraju. Dla nich Wojtyła już za życia był świętym, a teraz spogląda na nich z nieba i modli się o ich zbawienie. Co za naiwność! W niebie nikogo nie ma. O tym kto będzie mógł oglądać Królestwo Boże zadecyduje Sąd Ostateczny. Czy nię paradoksem byłoby aby mieszkańcy nieba, piekła i tzw. czyśca fatygowali się na Sąd Ostateczny aby usłyszeć ty jesteś w niebie a ty w piekle. No ale powyższe zdania nie są zgodne z nauką Krk z uwagi na ograniczanie ich finansowych dochodów. A teraz kilka zdań adresowanych do „świetego” nieboszczyka
Do Jana Pawła II
Napisałeś, że nie cały umarłeś. To prawda, bo za tobą snują się dokumenty o szwindlach i kłamstwach Twojego długiego ( za długiego) pontyfikatu. To Ty dzięki poparciu mafijnej organizacji katolickiej Opus Dei i CIA zasiadłszy na tronie tzw. Stolicy Apostolskiej utajniłeś watykańskie bagno po otruciu Jana Pawła I, który musiał umrzeć bo chciał je ujawnić. To Ty głosiłeś naukę miłości, skazując miliony ludzi III świata na śmierć głodową i AIDS przez zakaz stosowania środków antykoncepcyjnych. To Ty w zachwycie nazwałeś rzeź Indian torturowanych i mordowanych przez katolickich najeźdźców, którzy indiańskie dzieci rzucali na pożarcie swoim ogarom-Ewangelizacją. To Ty teologię wyzwolenia, całkowicie zgodną z nauką Jezusa systematycznie tępiłeś w Ameryce Łacińskiej. To Ty gloryfikowałeś zbrodnię, wynosząc na ołtarze zbrodniarzy, takich jak Jan Skankander, zwany” rzeźnikiem Moraw”, ludobójcę arcybiskupa Stepanica , Piusa IX, okrutnika i morderce kilku tysięcy włoskich patrioty, a przez swój dogmat o nie omylności papieskiej bluźniercę przeciw Bogu Najwyższemu. Usiłowałeś też uświęcić faszystowskiego „Papieża Hitlera”- Piusa XII, odpowiedzialnego m.in. za faszystowskie sympatie Krk , miliony ofiar wojennych, organizowanie wraz z faszystowską organizacją Caritas ucieszki przez Watykan największym zbrodniarzom hitlerowskim. To Ty zbrodniczego dyktatora Chile Augusto Pinocheta odpowiedzialnego za śmierc tysięcy niewinnych ludzi ( przed śmiercią kobiety były gwałcone przez specjalnie wytresowanie psy ) nazwałeś przez „swoim wiernym i oddanym przyjacielem”. To Ty „ Gołąbku pokoju” popierałeś wyścig zbrojeń aprobując program. R.Roegana w jego „gwiezdnych wojanch” ( prototypie współczesnych tarcz antyrakietowych). To Ty podobnie jak Hitler, Stalin, Husajn pozwoliłeś stawiać sobie za życia bałwochwalcze pomniki. To Ty dyskryminowałeś kobiety wyznając teologię św. Tomasza z Akwinu ( 1225-1274, ojciec Krk), który pisał :” Kobiety są błędem natury… z ich nadmiarem wilgoci, temperaturą ciała świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu… za rodzaj kalekiego, chybionego, nie udanego mężczyzny…”. To Ty wydałeś tajny dokument do wszystkich diecezji, aby utajniać panoszącą się wśród kleru pedofilię. To Ty beatyfikowałeś Matkę Teresę z Kalkuty. Musiałeś wiedziałeś, że pomimo opinii absolutnej Ikony Miłosierdzia XXw. była wielokrotną oszustką, nie rozliczała się z milionowych dotacji, sprzedawała katolickim rodzinom hinduskie dzieci. Chorując przed śmiercią leczona była w luksusowych klinikach, podczas gdy jej podopieczni umierali w straszliwych warunkach. Aby przysporzyć kasy swojemu watykańskiemu królestwu byłeś rekordzistą w tworzeniu często wątpliwych świętych. Ty nie byłeś papieżem ludzi Ty byłeś papieżem Kościoła, którego jednak doktryny i dogmaty nie wiele wspólnego mają z Pismem Świętym
Było Ci Karolku lepiej pozostać aktorem, a nie z swoją teatralnością i skostniałą, pełną fałszu i obłudy dogmatyką Krk tumanić niedoinformowanych i naiwnych katolików. Watażko z Watykanu, tyś nie poszedł do Domu Ojca. Wcześniej rozkawałkują twoje truchło na wstrętne Bogu i światłym ludziom bałwochwalcze relikwie, na które ustawiły się już w kolejce pseudo chrześcijańskie kościoły na całym świecie. A kiedy przyjdzie Sąd Ostateczny staniesz goły, beż swoich szat pontyfikalnych i okaże się, że Twoja Ewangelizacja była pustosłowiem, że po Tobie został tylko numer 262 papieża, który tak jak jego poprzednicy nic nie zrobił, aby Jezus, kiedy powróci na ziemię mógł utożsamić się z Kościołem jaki pozostawił odchodząc do Ojca.
Piotr Skała
PS. Inspiracją próby obalenia mitu K.Wojtyły jest nadzieja, że mimo sklerykalizowanego, fanatyczno-katolickiego społeczeństwa znajdą się ludzie, którzy będą chcieli kroczyć biblijnymi śladami nauki Mistrza z Nazaretu.
Podsumowanie (uzupełnienie)
Trójca Święta
Ponieważ Trójca Święta uznawana jest przez Krk jako centralna prawda kościelnej dogmatyki, pozwolę sobie rozszerzyć nieco ten temat.
Pojęcie Trójcy ukształtowało się dopiero pod koniec IV stulecia. Nauce tej sprzeciwiali się nawet pierwsi ojcowie Kościoła i tak Tertulian zmarły ok. 230r. pisał: „Ojciec różni się od Syna, ponieważ jest większy, jako że ten, kto rodzi, różni się od tego, który jest zrodzony”… „Był taki czas, kiedy nie było Syna”. Orygenes, zmarły ok. roku 250 powiedział, że „Ojciec i Syn są dwiema substancjami (…) dwiema jednostkami pod względem natury” i że „w porównaniu z Ojcem, Syn jest światłem bardzo małym”. Według wielu wybitnych teologów i religioznawców Trójca jest skażeniem zapożyczonym od religii pogańskich wszczepionym w wiarę chrześcijańską.
Dlaczego przez tysiące lat żaden prorok Boży nie nauczał o Trójcy. Czy przynajmniej Jezus nie mógłby zyskać swoich umiejętności Wielkiego Nauczyciela, żeby wyjaśnić naśladowcom, czym jest Trójca? Czy inspirując spisanie setek stron Pisma Świętego, Bóg nie wykorzystałby zawartych w nim wskazówek, żeby uczyć o Trójcy, rzekomo „fundamentalnej doktrynie” wiary. Czy po przeczytaniu od deski do deski całej Biblii bez z góry powziętych wyobrażeń o Trójcy, ktoś sam wpadłby na taki pomysł? Na pewno nie!
W związku z powyższym spójrzmy jeszcze raz na osobowość „drugiej „Osoby” Trójcy Jezusa.
Na początku swej działalności Jezus był kuszony przez diabła, co w świetle trynitarnej doktryny jest czystym absurdem. Przeciw komu bowiem Jezus będąc Bogiem zgrzeszyłby, ulegając szatańskim zakusom. Jezus nie raz wypowiadał się następująco: „ Syn nie może nic uczynić sam z siebie, tylko to, co widzi, że Ojciec czyni ( J 5.19). „Zstąpiłem z nieba nie po to, aby czynić wole swoją, lecz wole Tego, który mnie posłał” (J 6.38) czy posyłający nie przewyższa tego, kogo posłał? Gdyby Jezus był częścią składową Pana Boga, to cena okupu ( Jego odkupieńcza śmierć) byłaby nie skończenie wyższa niż by tego wymagało prawo Boże. W Edenie zgrzeszył tylko doskonały człowiek, dlatego to nie Bóg, lecz Syn Boży jako doskonały człowiek dokonał odkupienia. W tym miejscu nasuwa się zasadnicze pytanie: czy gdyby Jezus był Bogiem, to czy do martwych stania potrzebowałby ingerencji Boga Ojca. O wskrzeszonym Jezusie ap. Paweł pisze: „Bóg wyniósł go na wyższe stanowisko” ( Flp 2.9). Jak można było by wywyższyć Jezusa gdyby był Bogiem? Byłby wtedy po prostu wywyższoną częścią Trójcy i stałby się wyższym od Swego Ojca! Nawet modlitwa Pańska jest dowodem, że Jezus nigdy nie był Bogiem. W modlitwie tej Jezus podaje swoim uczniom takie słowa: …” przyjdź Królestwo Twoje” … Gdyby był równy swemu Ojcu, powiedziałby „ przyjdź Królestwo nasze”. Jezus miał ograniczoną wiedze, o końcu świata oświadczył:, „ Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”.
( Mk 13.32) podobnie w Liście do Hebrajczyków 5.8 czytamy, że Jezus „z tego, co cierpiał, uczył się posłuszeństwa” … czy Bóg mógł się czegoś uczyć, a zwłaszcza posłuszeństwa?! Sobór Nicejski (325r.) zrównając Chrystusa z Bogiem, położył podwaliny pod późniejszą teologie tynitarną, jednak, że w Nicei ani jeden biskup nie lansował nauki o Trójcy. Dopiero w roku 381 Sobór w Konstantynopolu zrównał Ducha Świętego z Bogiem i Chrystusem. W całym starożytnym świecie od czasów Babilonii rozpowszechnione było czczenie triad, tzn. bóstw pogańskich wybranych w grupy po trzy bóstwa. Wpływ tego kultu zaznaczył się też wyraźnie w Egipcie w Grecji i Rzymie w wiekach poprzedzających Chrystusa za jego czasów i później Natomiast po śmierci apostołów te wierzenia pogańskie zaczęły przenikać do Chrystianizmu. Twierdzenie, że Duch Święty występuje w wersetach Pisma Świętego w formie osobowej jest zupełnie bez podstawne. Uosabianie czegoś nie należy w Biblii do rzadkości. Czytamy w niej, że „ mądrość ma dzieci” (Łk 7.35) Grzech i śmierć nazwano królami ( Rz 5.14;21). A przecież grzech lub śmierć nie jest osobą duchową, tak, więc uosabiając Ducha Świętego nie czyni się z niego osoby duchowej! Catholic Dictionary (Słownik katolicki) podaje : „ Na ogół Nowy Testament, podobnie jak Stary mówi o Duchu jako o energii albo mocy Bożej”. A zatem Duch Święty nie jest osobą ani składnikiem Trójcy. Duch Święty jest czynną mocą Bożą, którą Bóg posługuje się do spełniania swojej woli. Skład Apostolski głosi „ Wierze w Ducha Świętego Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodził „… Te słowa też są katolicką fałszywką trynitarną. Duch Święty, zwany też Duchem Bożym ani nie jest Panem, ani też nie pochodzi od Syna. Jest osobistą dyspozycją Boga i jeżeli miał początek, to tylko Bóg mógł mu go dać.
Kiedy w grę wchodzi prawda Boża nie może być mowy o kompromisie. Oddawanie czci Bogu zgodnie z Jego wolą oznacza więc odrzucenie nauki od Trójcy. Jest ona sprzeczna z tym, co wierzyli i czego nauczali prorocy, Jezus, apostołowie i pierwsi chrześcijanie. Stwórca bowiem mówi: „ uznajcie, że tylko Ja jestem Bogiem i że nie ma nikogo innego podobnego do mnie ( Izajasza 46.9)
Maria, Matka Jezusa
Jakkolwiek kult Matki Jezusa został zapoczątkowany w IV wieku, kiedy to przenikanie kultów pogańskich stało się nagminnym zjawiskiem w kształtowaniu się teologii chrześcijańskiej, to w czasach współczesnych „mariocentryczność” nie ma całkowicie opanowała ideologię Krk. Spójrzmy więc jeszcze raz na osobowość Matki Syna Człowieczego.
Zaczynając od momentu zwiastowania nie można zgody Marii na poczęcie Jezusa nadmiernie wyolbrzymiać, przecież na Jej miejscu każda kobieta, a zwłaszcza Żydówka postąpiłaby identycznie. Maryjne „FIAT” było łaską od Boga, a nie odwrotnie, jak ujmuje to Krk. Dla 14 letniej dziewczyny misja, jaką obdarzył Ją Bóg była na pewno trudna, dlatego archanioł pouczył Ją, że pocznie kogoś wyjątkowego w wyjątkowy sposób. Mimo to już kilkanaście lat później Maria z Józefem nie rozumieli, co Jezus ma na myśli mówiąc, że kiedy przychodzi do świątyni to przebywa ze Swym Ojcem. Nie pamiętali słów starca Symeona, w czasie ofiarowania Jezusa w świątyni Jerozolimskiej:,” O to Ten przeznaczone jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” ( Łk 2.34). Maria nie rozumiała nauki swego Syna, czego niezbitym dowodem może być ewangelia Mateusza (12.46-50) oraz Marka (3.31-35). Ewangelie te opowiadają, że Matka Jezusa i Jego bracia przybyli w miejsce gdzie Jezus nauczał (prawdopodobnie Kafarnaum), najprawdopodobniej w celu ubezwłasnowolnienia Go. „ Mówiono bowiem że odszedł od zmysłów” (Mk 3.21). Gdzie w tym momencie byłą wiara Matki Jezusa, że zwątpiła w mesjańskie posłannictwo Swego Syna. Na koniec pytanie: Jak odnieść się do współudziału Marii w Odkupieńczej męce Jej Syna. Czy rozumiała, że to, co wcześniej usiłował Jej wytłumaczyć archanioł a dopowiedział starzec Symeon dopełniło się na drzewie krzyża. Czym różniła się boleść Matki Jezusa od setek tysięcy matek, których synowie w identycznych warunkach ginęli przez ukrzyżowanie? Dlaczego Jezus mimo, że miejsce skazania otoczone było też przez Jego wyznawców, nie powiedział „oto Matka wasza a słowa te skierował do Jana ( J 19.27) literalnie powierzając mu pod opiekę swoją matkę, którą uparcie przez wszystkie ewangelie nazywał niewiastą, co miało odniesienie w chłodnym stosunku do Jej Osoby? Pod koniec obrad Soboru Watykańskiego II, Maria została nazwana Matką Kościoła. O wątpliwościach co do zasadności tego nazestwa może świadczyć fakt, że za przyjęciem tego tytułu, było 1114 głosów przeciw 1074. Przewaga wnosiła zaledwie 40 głosów, gdzie tu więc mowa o dogmatach maryjnych, zawierzeniu Jej całego wszechświata, cudownych figurach, obrazach, koronach, specjalnych modlitwach i litaniach, tysiącach kościołów, podniebnych bazylikach pod Jej wezwaniem. W fanatycznym kulcie Marii nie sposób pominąć Jej objawień jak Fatima,Lourdes, Licheń czy wciąż kontrowersyjne Medjugorie, którego wiarygodność nadal kwestionowana jest przez Kościół, dyktowana ostrożnością ( „ Wszak i Szatan przybiera postać anioła światłości)… ( 2 Kor 11.14-15), której brak mógłby skompromitować dogmatykę Krk, a co za tym idzie osłabić kult Matki Jezusa, będący jednym z głównych źródeł dochodów Kościoła. W tych objawieniach Maria domaga się czci odmawiania różańca i budowania dla niej kaplic oraz kościołów. Świadczyłoby to o braku skromności lub zafałszowania Jej objawień. Największym fanem. Marii był nie wątpliwie JPII. W swoim w schizofrenicznym kulcie potrafił przekręcać ewangelie i twierdzić, że to nie św. Magdalena pierwsza ujrzała martwych stałego Jezusa, lecz Jego Matka. Ten nawieziony papież przez prawie cały czas trwania swojego pontyfikatu usiłował zdogmatyzować Marie jako Współodkupicielkę świata. W historii Polski nie chlubnie zapisał się też inny gorący wielbiciel Marii Panny ( zawsze „Dziewicy”). Był nim król Jan Kazimierz, wiarołomca, ku…arz, były jezuita i kardynał. On to pierwszego kwietnia 1656r. powierzył Polskę opiece Jasnogórskiej Pani. A o to „łaski,”jakie spłynęły na naszą ojczyznę od czasu oddania się Jej w opiekę:
Liczne wojny domowe począwszy od rokoszu Lubomirskiego i późniejsze konfederacje; zaraza 1707-1712, która zabiła 1/3 ludności Polski; wojny: Tureckie, północna, sukcesyjna. 7-letnia, bunty chłopskie 1755r i konfederacja barska, wojny z Rosją w 1791r, grabież kraju przez stacjonujące i maszerujące obce wojska rozbiory, i utrata na 123 lata niepodległości trzy przegrane powstania narodowe, okupione żniwem śmierci i wywózką na Sybir, germanizacja rusyfikacja dwie wojny światowe, okupacja hitlerowska i 50 lat komunizmu. W finale utrata ¾ terytorium RP ( w porównaniu z obszarem z XVII wieku, a także ostatnio m.in. największe na świecie zadłużenie na jednego mieszkańca i czołówka na liście najuboższych państw UE. Jak więc widać mimo szczególnych łask, jakich mieliśmy dostąpić za wstawiennictwem Matki Boskiej Częstochowskiej Królowej Polski na naszą ojczyznę spłynęło tyle nieszczęść, że można by nimi obdarzyć pół Europy. Plag egipskich było tylko siedem. Na Polskę spadło ich, licząc po kolei kilkadziesiąt, a większość długotrwałych – z ponad wiekową niewolą na czele. Za co? „Co to za opieka”?! Po każdej z tych klęsk Kościół wmawiał Polakom że to kara za grzechy i podstawiając skarbonki rzucał ich na kolana, aby modlili się o kolejne łaski. Sławetna obrona stolicy Królowej Polski i związany z nią heroizm to katolickie zafałszowanie historii. Oblężenie Częstochowy było mało znaczącym, epizodem potopu Szwedzkiego w zabarwionym później przez Sienkiewicza „Potopie” Ze źródeł historycznych wiadome jest, że, ze strony obrońców poległo 4 cywili i jeden żołnierz. Inne straty to 3 zabite konie 16 wybitych szyb i zniszczone koło od armaty. Cudowny obraz to prawosławna ikona namalowana na desce przedstawiająca Marię z dzieciątkiem Jezus, zrabowana na Rusi Halickiej przez arcyzdrajcę księcia Władysława Opolczyka, porównywanego do takich kanalii jak święty biskup Stanisław Radziejowskich i bp Młodziejowskiego. To Opolczyk pierwszy podał projekt rozbioru Polski. W czasie oblężenia klasztoru „ cudownego” obrazu, nie było, bo zawczasu wywieziono go do Głogówka. Tak więc patronka nie brała udziału w obronie swej twierdzy. Ciekawostką może być fakt, że wśród oblegających klasztor więcej było Polaków niż Szwedów. Według pamiętnikarza Jana Łosia, był wśród nich nawet Jan Sobieski, przyszły król Polski. Przyznać trzeba, że pod podopieczni Marii maja pecha: krzyżacy stracili potężne państwo i zdeptani zostali do roli małej kongregacji zakonnej. Polska została zdegradowana z potęgi do roli lokalnego średniaka, a obecnie drugi raz w swoich dziejach stała się pośmiechowiskiem Europy. W XVIII wieku, gdy inni budowali imperia, nasi przodkowie, modlili się, odprawili egzorcyzmy, palili ksiązki, czarownice, i chlali na umór. Ostatnią plagą jest wzmożona ekspansja watykańskich urzędników na nasz nieszczęsny kraj, kiedy to Sejm prześciga się w dogadzaniu kościelnym hierarchom a z konstytucji cichaczem usunięto oddzielenie Kościoła od państwa. Ten „deszcz łask” ciśnie na usta pytanie:, Za co, za jakie grzechy? Przecież inne narody dokonały znacznie większych nie prawidłowości a nawet zbrodni. Podejrzenia nasuwa się samo: może to kara za detronizacje Boga i zastąpienia Go kultem Żydówki Miriam! Maria, Matka Jezusa była skromną, bogobojną kobietą. Na kartach Nowego Testamentu występuje dość rzadko. Biblia milczy tez na temat Jej śmierci, pomimo, że w czasie powstawania pierwszych ewangelii Matka Jezusa prawdopodobnie jeszcze żyła. Umiejscowienie Jej w niebie i powierzenie roli „Królowej Wszechświata” urąga nauce Pisma Świętego. Dowodem tego może być list ap. Pawła do Koryntian : … „ Ciało i krew nie mogą posiąść Królestwa Bożego ( 15.50), potwierdzeniem mogą być też słowa „ nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy”. Ponieważ wszyscy mamy stanąć na tzw. Sąd Ostateczny to czy rozsądne byłoby aby Jezus w Swym werdykcie miałby powiedzieć do domniemanych zmuszonych się przemieścić mieszkańców nieba- wy jesteście w niebie, a lokatorom piekła stereotypowo powiedzieć wy jesteście w piekle. Nie ma żadnych świętych w niebie „umarli nic nie wiedzą” ( Koch 9.5-6); „ w tym, że dniu giną wszystkie zamysły” (Ps 146.3-4); „albowiem Dawid nie wstąpił do nieba” (Dz 2.34). W świetle powyższych wywodów kult świętych, w tym także Marii jest sprzeczny z nauką biblijną i często urąga chwale, którą zarezerwował sobie sam Stwórca. Matka Jezusa niewątpliwie zasługuje na pamięć, miłość i szacunek, nie może to być jednak bałwochwalstwo, jakiego przykładem są m.in. coroczne, w liczbie 5 000 000 ludzi, pielgrzymki do Częstochowy. Dlatego z przerażeniem trzeba spojrzeć na pielgrzymki polskich parlamentarzystów zdąrzających na Jasną Górę. Jakie tym razem nieszczęście ściągną na Polskę?!
Quo vadis Kościele rzymskokatolickim
Motto:
Fakt, że Kościół od czasów Konstantyna unika polemiki nt. zgodności swojej nauki z treścią Pisma Świętego pozwala mi na niniejsze uwagi nt. w/w instytucji będącej w przekonaniu większości światłych ludzi największym ogłupiającym przedsiębiorstwem prowadzonym przez obłudnych i zbrodniczych papieży.
Wprost w głowie się nie mieści, że w XXI wieku ludzie nadal ślepo wierzą tym, którzy prowadzą podwójne życie ( klerowi). Że nadal wierzą zmyślnym opowieściom o cudach i objawieniach maryjnych, o czyśćcu, o wstawiennictwie świętych i wiecznych mękach piekielnych. Tymczasem Biblia jest jedynym świadectwem wiary chrześcijańskiej, o czym Krk zapomniał w momencie swoich narodzin w pałacu cesarza Konstantyna. Od 756r. Jest państwem – z rządem, policją, siecią szpiegów, sądami, więzieniami itp. Fałszując tzw. donację Konstantyna staje się faktycznym imperatorem Cesarstwa Rzymskiego. Do sfałszowania w/w aktu darowizny Kościół przyznał się dopiero w XIX wieku. W roku 1870 w trakcie zjednoczenia Włoch król Wiktor Emanuel II rozwiązał to zbrodnicze państwo. Niestety w 1929 roku na postawie tzw. układów laterańskich faszysta Mussolini odradza w miniaturowej już formie państwo Watykan. Wracając do początków Krk to trzeba podkreślić, że Kościół rzymski przyjął od wielkich tego świata wszystko to, co odrzucił Chrystus, gdy był kuszony przez diabła. Kościół zawsze był polityczną prostytutką, dawał swe poparcie każdemu państwu, które mu odpowiednio zapłaciło, oferując im dodatkowo swoje sprzeczne z Pismem Świętym nauki jak: podział wiernych na kler i laików, chrzest niemowląt, kul niedzieli, dogmat o Trójcy Świętej, czczenie aniołów, świętych, ich relikwii i obrazów, dogmaty maryjne, prymat i nieomylność papieży celibat duchownych, wszystkie sakramenty łącznie z nieśmiertelnością duszy, z czyśćcem i piekłem włącznie oraz przyjęcie apokryfu, zrównanie Tradycji z Biblią, wprowadzanie litanii, różańca, odpustów, i wielu innych zwyczajów i form, oraz nauk potępiających, aż do XX wieku-wolności religijnej, wolności sumienia, słowa i prasy. Najgorsze w tym wszystkim było twierdzenie papieży, że ich władza i postanowienia przewyższają postanowienia nawet samej Ewangelii. Oto co pisze dr.S.Osusky , „Kto jest bliższy prawdy”, strona 47.
„Papieża nie wiążą ani nauki apostołów, ani słowa Ewangelii, które nie mają prawa mu rozkazywać. On robi cokolwiek chcę: nawet ludziom rzeczy nie dozwolone, ponieważ jest więcej niż Bóg” nic więc dziwnego, że tacy reformatorzy jak John Wicliff , Jan Hus, Jan Kalwin, czy Marcin Luter papiestwo postrzegali jako system antychrysta. Jak wynika z wiarygodnych źródeł na liście sprawujących władzę papieży występują liczne luki, trwające nie raz ponad rok. Wynika z tego, że w pewnych okresach Kościół nie miał w ogóle papieża i tu rodzi się pytanie: jeżeli, jak naucza katolicyzm, papież jest głową Kościoła, to jak Kościół mógł się bez niej obyć? A jeżeli Kościół bez głowy tak długo funkcjonował, to zaznaczyłoby to, że jest mu ona do niczego nie potrzebna!?!
Przez ostatnie 400 lat, kiedy rozwój nauki ukazywał stopniowo ludziom wiedze o otaczającym świecie i uczył, jak opanować siły natury, duchowieństwo toczyło skazaną na porażkę walkę przeciw nauce na froncie astronomii i geologii, medycyny, anatomii i biologii. Kler wyparty z jednej pozycji zajmował inne. Istnieje bardzo realne nie bezpieczeństwo, iż współczesne badania, które mogą przysporzyć ogromnych korzyści, zostaną wstrzymane tylko dlatego, że są niezgodne z przekonaniami religijnymi innych ludzi. Podobne obiekcje religijne wsuwano niegdyś przeciwko sekcji zwłok znieczulaniu, sztucznemu zapładnianiu i całej współczesnej rewolucji genetycznej. A przecież wszystko to przyniosło ludzkości bardzo wiele pożytku. Niestety Krk od zarania jawił się jako totalitarno-autokratyczna instytucja która w celu umacniania swej władzy hamowała wszelki postęp, a propagowała zacofanie i brak tolerancji. Ciekawostką może być, że papież Jan XXII (1316-1334) nakazał Świętej Inkwizycji spalić 114 franciszkanów za to, że głosili, iż Jezus i jego uczniowie… żyli ubóstwie, co oczywiście prawdą być nie mogło, gdyż nie licowało to zupełnie z przepychem i dostojeństwem papieża! Choć Jezus nic nie wspominał o konieczności zakładania zakonów Krk przywiązywał do tej kwestii ogromną wagę. Nic w tym dziwnego, zakony te stanowiły jego przedmurze i awangardę. Jakże żenująca, a często zbrodnicza historia towarzyszy tym zgromadzeniom. W czołówce należało by umieścić krwawy i pozbawiony wszelkich zasad moralnych Zakon Krzyżacki, którego na ironię wezwaniem była NMP. W ogromie zbrodni i liczby ofiar Krzyżaków przewyższali jednak dominikanie, główni, obok franciszkanów patroni bestialskiej Świętej Inkwizycji. Paulini-opiekunowie Jasnej Góry też przeszli do historii goszcząc z ogromną pieczołowitością w murach klasztoru największych dygnitarzy hitlerowskich. Skromni franciszkanie nie dali o sobie zapomnieć dołączając się w czasie II wojny światowej do reżimu ustaszowskiego z Jugosławii. Zakonnicy Ci z zimną krwią mordowali w imię „jedynie słusznej katolickiej” wiary wyznawców prawosławia, Cyganów, Żydów, a były franciszkanin Miroslav Filipović, objął kierownictwo największego obozu koncentracyjnego ustaszów w Jasenovacu (znanego ze ścinania głów więźniom). Nie sposób nie wspomnieć o najbardziej wpływowym zakonie jakim byli jezuici. To oni decydowali o poziomie edukacji niemal całej Europie, skutkiem której było celowe podtrzymywanie analfabetyzmu w niektórych grupach społecznych, oraz ksenofobia, nienawiść i nietolerancja wyznaniowa. W intrygach politycznych nie przebierali w środkach zręcznie posługując się oszustwem, sztyletem, i trucizną. Na temat zakonników ciekawą informacje podaje Wolter w swym „Traktacie o tolerancji”. Otóż w XVII wieku Japonia, jedno z najbardziej tolerancyjnych państw świata wydala ze swoich terytoriów wzajemnie skłóconych ze sobą misjonarzy-jezuitów, dominikanów i kapucynów. Zakonnicy Ci zrazili japońskiego cesarza brakiem tolerancji, potrafili wzajemnie obrzucać się klątwami i oszczerstwami. Od tego czasu Japonia do początku XX wieku odizolowała się od wszelkiej obcej indoktrynacji religijnej.
W Polsce jezuici sprowadzeni w 1564 roku przez zdrajcę i zbrodniarza i biskupa Hozjusza natychmiast poświeci się misji ogłupiania Polaków i cofania cywilizacyjnego o całe stulecia. To oni spalili setki bibliotek, miliony książek-skarbów kultury, czym zadali kulturze polskiej straszliwe straty. To jezuici na polecenia papieży prowadzili akcje propagandowe w celu wciągnięcia Polski w niepotrzebne i samobójcze wojny ze Szwecją, Rosją i Turcją, które zrujnowały kwitnący kraj. To oni przez swoje intrygi i knowania doprowadzili do rozbiorów i w efekcie do upadku państwa Polskiego. Jest to zatem zakon zbrodniczy, a ich ręce są splamione krwią tysięcy pomordowanych wyznawców innych wyznań. Ostatnio głośno było o skandalu jaki miał miejsce w klasztorze Bonifratrów we Wrocławiu. Znany w całym kraju z ziołolecznictwa o Jan Ganie został skazany na banicje i musiał opuścić klasztor ponieważ nie chciał tolerować homoseksualnych ekscesów swoich zakonnych braci. Od wieków wszystkim tym wypaczeniom i zbrodniom patronuje odstępczy Krk, który mimo upływu tylu lat nie zmienił się w swej moralności przykładem mogą być papieże nawet ci współcześni z XX i XXI wieku. Sobór Watykański II miał przynieść świeży powiew i reformacje skostniałym strukturom Kościoła. Skończyło się na dobrych chęciach Wojtyła uczestnik ówczesnego Soboru, Jako Jan Paweł II zaprzepaścił większość Soborowych reform.
JPII nigdy w sposób wiarygodny nie przeprosił za zbrodnie popełnione przez Krk. Przyznał co prawda że Kościół jest współodpowiedzialny za stosowanie przemocy, lecz jednoznacznie zaznaczył, że … „dopuszczano się tego służbie prawdy”. Wyrazem bezradności JPII w rozwiązywaniu problemów społeczno – politycznych i międzynarodowych konfliktów było jego odwoływanie się do Maryi i Miłosierdzia Bożego. Wojtyła nie mógł sobie uzmysłowić, że minęły dawno te czasy kiedy to w każdym domu przy drzwiach wejściowych wisiało naczynko ze święconą wodą, każdy posiłek był poprzedzany znakiem krzyża i modlitwą, a pacierz kończył i rozpoczynał każdy nowy dzień. Pomimo niewątpliwie ogromnego daru krasomówstwa JPII nie potrafił w sposób współczesny głosić Słowo Boże. Często sam sobie przeczył. Głosząc idee pojednania , miłości i miłosierdzia odmówił jak i jego następca Benedykt XVI audiencji dzieciom skrzywdzonym przez księży pedofilów. „Miłosiernie” potraktował też ludność III Świata, zakazując stosowania prezerwatywy, przez co przyczynił się do śmierci głodowej wielu milionów istnień ludzkich. Podobnie potraktował chorych na AIDS, a swoje postępowanie uzasadnił nauką Carla Caffary, kierownika Papieskiego Instytutu ds. Małżeństwa i Rodziny, który stwierdza, że jeżeli zainfekowany wirusem HIV małżonek nie jest w stanie zachować dożywotnie „pełnej wstrzemięźliwości” lepiej będzie, jeżeli zainfekuje swoją żonę niż miały stosować prezerwatywy i obrażać przez to naukę Kościoła. JPII na naczelnym miejscu postawił sobie nie biblijną czystość chrześcijańskiej wiary lecz troskę o nieskazitelność wizerunku Krk. Już w 1985r. biskupi amerykańscy powiadamiali JPII o narastającym problemie pedofilii wśród katolickich księży. Do tej sprawy ustosunkował się dopiero w 2000r. , traktując ją nad wyraz pobłażliwie, polecając jedynie wyciszać skandale, a księży pedofilów przenosić na inne parafie. W tym miejscu chciało by się westchnąć i wyrazić nadzieje, że może kiedyś nadejdzie taki dzień, powieje jakiś ezoteryczny wiatr i los gwałconych przez kler dzieci będzie ważniejszy niż wizerunek Krk. JPII podczas swojej wizyty w Chile w październiku w 1987 roku legitymizował swoimi działaniami dyktatora Pinocheta - udzielił mu komunii wspólnie papież i dyktator, wystąpili na balkonie pałacu La Moneda przed tłumem sympatyków Pinocheta. W czasie wizyty papieża policja brutalnie tłumiła demonstracje przeciwników dyktatora. Wojtyła był zwolennikiem dogmatów. Katolizację świata prowadził – choć za pomocą samolotu i telebimów – z okopów tradycji i doktryny. Jej owocem jest wzrost liczby katolików w III Świecie, m.in. dzięki dogmatom maryjnym, które otworzyły mu nieograniczone możliwości rozwinięcia niespotykanego dotąd kultu NMP, przysłaniającego wiernym nawet kult Boga. W krajach III Świata gdzie Kościół okrada państwo i ogłupia naród, uważany jest powszechnie za dobroczyńcę. Natomiast w krajach rozwiniętych nastąpił odwrót od Kościoła i wartości Watykańskich, radykalny spadek tzw. powołań kapłańskich przy jednoczesnym pogłębieniu ignorancji religijnej.
Ważny punkt obrad Soboru Watykańskiego II JPII definitywnie zniweczył. Przez swoją pychę i arogancję zawartą w twierdzeniu, że jedynie Krk jest Kościołem w pełni zbawiającym przekreślił możliwość dialogu miedzy chrześcijańskimi Kościołami. Pragnąc odwrócić uwagę światowej opinii publicznej od skandalu pedofilskiego w USA JPII wszczyna awanturę z rosyjska Cerkwią. 11 lutego 2002r. decyzją o ustanowieniu na terytorium Rosji czterech diecezji katolickich (w miejsce dotychczasowych administratur apostolskich) wywołała wrzenie w świecie prawosławia i zniweczyła proces ekumeniczny tych dwóch największych Kościołów chrześcijańskich. Na światło dzienne znów wywleczono historię hord misjonarzy katolickich, którzy zachowywali się, jakby w Rosji nie istniały lokalne kościoły a Ewangelia, nigdy nie byłą głoszona. Ruszyli, nie poznając nawet dziedzictwa rosyjskiej kultury i języka jak na pustynie nie uświadamiając sobie, że tu chrześcijaństwo zostało okupione krwią męczenników i wiernych, biskupów i teologów. Ich zasadniczą intencją nie było przybliżenie Chrystusa i Ewangelii, ale odwracanie wiernych od tradycyjnego Kościoła i przyciąganie do własnych społeczności. Przychodzili z dolarami. Przekupywali tzw. humanitarną pomocą, kusili zagranicznymi studiami. Roczny budżet misyjnych organizacji osiągał poziom tuzinów milionów dolarów. Kupowali czas w radiu i telewizji i kupowali ludzi. Swoją decyzją Wojtyła uniemożliwił realizacje wymarzonej przez siebie, zaplanowanej na 21 lutego 2002r. wizyty w Moskwie. Okazał się kompletnym ignorantem lekceważąc fakt, że prawosławie na ziemiach polskich obecne jest od ponad tysiąca lat i istniało już przed oficjalnym chrztem Polski. JPII preferował katolicyzm tradycyjny, bezrefleksyjny, plebejski, imprezowy, powierzchowny i oparty na uczuciach zamiast na wierze i refleksji rozumowej. Cofnął w ten sposób i tak zacofany Kościół o dziesiątki lat. Co do Krk jaką wagę przywiązuje on do praw i wolności człowieka, niech posłuży fakt, że dotąd jeszcze nie podpisał on Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka uchwalonej w 1948 roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ i przyjęte przez większość państw świata.
Podsumowując Krk trzeba stwierdzić że w Watykańskim Imperium pychy, zakłamania i obłudy nie ma Boga. Nie ma też Boga w katolickich kościołach bo głoszą wykoślawioną sprzeczną z Ewangelią Jezusa naukę. Nie ma też Boga w seminariach i klasztorach które często są miejscami deprecjacji ludzkiego myślenia i inkubatorami homoseksualizmu i pedofilii. Naturalnie Bóg istnieje i szukają Go ludzie czystego serca i ze szczerej pobudek. Nigdy ich nie brakowało, także wśród katolików. Zawsze też istniały zbory wierne nauce apostołów, począwszy od arian aż po dzisiejsze chrześcijańskie Kościoły ewangeliczne. W tym miejscu nie sposób pominąć takie zgromadzenia jak zbory Willama Brahama ( zmarłego w 1965 roku), za którego pośrednictwem Bóg uczynił wielokrotnie więcej uleczeń niż tego dokonał Jezus w czasie Swojej ziemskiej egzystencji. Na uwagę zasługuje też Kościół Świadków Jehowy, którego członkowie mimo pewnych nieznacznych błędów swoim zachowaniem i wyznaniem wiary są jednymi z najbardziej ortodoksyjnymi naśladowcami apostołów i pierwszych chrześcijan.
Chciałbym tu dokonać próby fenomenu zjawisk nad przyrodzonych jakimi są cuda.
Otóż jeżeli Bóg w Starym Testamencie i Jezus w Nowym dokonali nie przeliczoną ilość cudów, a inni świeci ludzie jak przykładowo apostoł Piotr i Paweł oraz wspomniany wyżej W.Branham kontynuował te dzieła w czasach współczesnych to dowodzi to, że jest to zgodne z wolową Bożą. Warunkiem musi jednak być ogromnie silna wiara, poparta osobistą lub za pośrednictwem żyjących świętych (a nie zmarłych świętych jak chce Kościół) prośbą skierowaną do Boga lub jego Syna Jezusa.
Luter i protestanci spektakularnie na masową skalę zerwali z bogiem stworzonym przez ludzi. Z bogiem odstępczego Rzymu i Watykanu. Z bogiem, którego nie ma z pewnością. Bo ukształtowała go tradycja – z natury swej niedoskonała – wymyślili go omylni ludzi, przy nie wielkiej pomocy Ksiąg Nowego i Starego Testamentu. Według protestantów, najpiękniejszą formą modlitwy jest praca – co ma też odniesie w porównaniu poziomu życia krajów protestanckich i katolickich. Katolickie klepanie zdrowasiek, różańców, litanii i innych godzinek w żaden sposób nie sprzyja nawiązywaniu łączności z Bogiem. Jest bezmyślną, ogłupiającą modlitwą pozbawioną pierwiastka uczuciowego do Boga i Jego Syna. Dzisiejszy świat coraz bardziej laicyzuje się . Kościoły chrześcijańskie nawet te protestanckie pustoszeją. Do czego więc zmierza ludzkość. Czyżby słowa Jezusa - „Nie bój się, mała trzódko”(Łk 12-32)… znaczyły, że tylko mała ilość ludzi będzie zbawiona? Słowa te muszą mieć jednak chyba inny pod kontekst, bowiem ludzie, którzy nie utracili uczciwości i szczerości sumienia, mają prawo dostąpić zbawienia niezależnie od swej orientacji religijnej.
Kościół rzymsko-katolicki w Polsce
(zdrajcy w sutannach)
Motto:
Do głównych sprawców tragedii mojego kraju należy też Watykan. Zbyt późno pojąłem, że nasza polityka zagraniczna służyła interesom Kościoła katolickiego.
Józef Beck, minister spraw
Zagranicznych II RP
Jak wiadomo chrzest Polski nie był podyktowany względami religijnymi lecz strategią polityczną Mieszka I, który zdawał sobie doskonale z tego sprawę , że w współczesnych mu czasach państwa pogańskie nie mają już szans na przetrwanie. Niestety mariaż Kościoła z Polską okazał się dla tej ostatniej tragiczny i to niemal od początku jego istnienia, aż po czasy współczesne. Nieszczęścia zapoczątkował zdrajca, krakowski biskup Stanisław. Konflikt między biskupem Stanisławem a królem Bolesławem Śmiałym wyniknął z powodu spisków i buntów młodszego brata królewskiego, Władysława Hermana, inspirowanych przez Stanisława, który ponadto kolaborował z wrogimi Niemcami i Czechami. Wstydliwie przemilczany dokument na ten temat można odnaleźć w Archiwum Państwowym w Pradze. Wynika z niego niezbicie, że biskup Stanisław był na stałym wysokim żołdzie wrogiego Polsce czeskiego monarchy Wratysława. Po ujawnieniu tego staniu rzeczy Bolesław Śmiały w roku 1079 wydał na zdradzieckiego Biskupa wyrok śmierci, który został wykonany nie przy ołtarzu na Skałce, jak głosi legenda, lecz na pagórku wawelskim obok kościoła św. Michała i co ukrywa kościelna hagiografia przy wykonywaniu był też obecny abp gnieźnieński, Bogumił, ponadto są pewne dowody, że sama egzekucja dokonana została za papieskim pozwoleniem. W nagłośnieniu o rzekomej męczeńskiej śmierci bp Stanisława Kościół miał początkowo spore kłopoty. Jak bowiem mógł wyciszyć naocznych świadków zdradzieckiej działalności biskupa i zaprzeczyć kronikom prawie współczesnego mu Galla Anonima, a przecież zakonnika, który biskupa Stanisława jednoznacznie określił jako „traditora”, czyli zdrajcę. W tej sytuacji papież rzucił klątwę i skazując Bolesława na banicję z premedytacją osłabił państwo Polskie. Św. Wojciech został kanonizowany 2 lata po śmierci. Biskup Stanisław musiał czekać na nią prawie dwa wieki tzn. do roku 1253, by jego postać wymyślona przez bałamutne legendy obrosła w mit świętości, tak przydatnej w propagandzie Krk . Na ironie papież Jan XXIII zwany „dobrym papieżem”, znając zapewne tylko kościelną wersję „męczeńskiej” śmierci biskupa Stanisława, w 1963 ogłosił go głównym patronem Polski! I tak to nasz pseudo-patron zapoczątkował tradycję zdradzieckiej dla Polski działalności dla Polski Krk gorliwie popieranej przez polski kler.
Głównym motorem skłaniającym polskie duchowieństwo do zdrady własnej ojczyzny była korupcja. Korupcję tą przyniósł do Polski Kościół katolicki. To on wymyślił odpuszczanie najcięższych grzechów (wraz ze spowiedzią „na ucho”) za darowizny i nadania na rzecz Kościoła, a potem handel odpustami. To Kościół uprawiał handel godnościami, urzędami i dobrami kościelnymi (symonia). To Kościół wniósł nieprawdopodobną korupcję do sądownictwa i polityki. Pobłażając wcześniejszej historii wiarołomców w sutannach trzeba podkreślić, że od czasów Władysława Jagiełły papiesko niemieccy agenci dołożyli wszelkich starań aby zmarnowały się owoce Grunwaldu i unii polsko – litewskiej. To Kościół papieski wciągnął Polskę w niepotrzebne, wyniszczające wojny ze Szwecją, Rosją i Turcją. To system katolickiej edukacji opanowanej i zdegradowanej przez Jezuitów, chował kolejne pokolenia warchołów i kołtunów szlacheckich, obrońców „złotej wolności” i „wiary katolickiej”. A dziś obrońcy „jedynie słusznej wiary” mają czelność wołać z trybuny sejmowej, że Polska nie musi być silna i bogata. Ważne, żeby byłą katolicka. (Wicepremier Henryk Goryszewski w 1993 r). Pierwszym Polskim kardynałem był Zbigniew Oleśnicki (1423-1455) uniemożliwił on, zgodnie z dyrektywą papieża i Niemiec powstanie unii Polski z Litwą i Czechami. W 1439 r, po rozbiciu husytów pod Grotnikami, osobiście na polu bitwy mordował rannych (wg. Długosza ). Istnieją przesłanki, że to właśnie on sprofanował szablą oblicze Częstochowskiej Madonny, aby perfidnie rzucić cień podejrzenia za ten czyn na czeskich husytów i wzmocnić przez to przeciwko nim nienawiść fanatycznych polskich katolików. Do końca swoich dni Oleśnicki wichrzył i wysługiwał się wrogiemu nam papiestwu i Niemcom. Ten morderca, zdrajca i niemiecko papieski agent pochowany jest w … katedrze wawelskiej – pośród królów polskich! Autorem najgłupszego układu w historii Europy (układ Wiedeński 1515 roku, na mocy którego Jagiellonowie oddali Habsburgom za darmo Czechy i Węgry), był biskup Tomicki – chciwy łotr, nepota, rozpustnik i zdrajca. W okresie kontrreformacji ikoną nietolerancji, podżegania i zbrodni był niewątpliwie biskup a późniejszy kardynał Stanisław Hozjusz. Kiedy Kościół i niemieccy Habsburgowie usidlili króla Zygmunta Augusta ożenkiem z syfiliczną Barbarą Radziwiłłówną, Hozjusz w roku 1549 chcąc umocnić kontrole niemiecko papieską, potajemnie sprowadził do Polski 5 tys. Piechoty hiszpańskiej i cichaczem rozlokował ją w majątkach królewskich. Polskie roszczenia do Prus, Warmii, Pomorza i Gdańska uważał jak i papieże jako świętokractwo. Usiłował też rozpalić w Polsce stosy inkwizycji. Na szczęście ten zbrodniczy zamiar nie zrealizował, gdyż przeszkodził mu uchwalony w 1573 roku akt konfederacji warszawskiej (zaciekle zwalczanej przez Kościół). Ten akt tolerancji zadziwił wówczas świat i zadziwia do dzisiaj – to dla Polaków powód do dumy, a dowodem jest wpisanie go przez UNESCO na listę Pamięć Świata. Hozjusz zwalczał konfederacje wszelkimi sposobami i był głównym inspiratorem klątwy jaką w roku 1577 Kościół rzucił na ten postępowy akt tolerancji. Obecnie toczy się proces beatyfikacyjny tego zbrodniczego kardynała. Niedawna beatyfikacja Stepinaca, patrona ustaszowskich ludobójców, daje pewność że do i Hozjusza będzie się można pomodlić najsłuszniejszą propozycją byłoby uczynić go patronem zabójców, podpalaczy i folksdojczów.
Jerzy Radziwiłł biskup, senator i kardynał w latach 1591-1600, jawny propagator niemieckiej polityki skierowanej przeciw Polsce, protektor jezuitów i nepota, współautor tragicznej dla Polski unii Brzeskiej. Był wychowany w kalwinizmie na katolicyzm przeszedł w wieku 18 lat pod wpływem jezuickiego podżegacza Piotra Skargi. Jak każdy neofita zaciekle zwalczał niedawnych współbraci, konfiskował i palił protestantom ksiązki, niszczył drukarnie, podżegał do pogromów. Sprowadził do Wilna zbrodniczy zwyczaj napadów na pogrzeby protestantów, porywania zwłok, bezczeszczenia ich i włóczenia po ulicach. Była to ulubiona rozrywka szkół i akademii opanowanych przez jezuitów, których późniejszym dziełem było podżeganie wraz z papieżem i Habsburgami do rekatolizacji Luterańskiej Szwecji. Wciągnęli przez to Polskę w półtorawiekowe wojny szwedzkie, które całkowicie zrujnowały kraj. Biskup Andrzej Lipski, kanclerz wielki od 1620 do 1623. Swój awans zawdzięczał niemieckim Habsburgom, którym odwdzięczył się 10 tys. armią polskich lisowczyków którzy rozgromili Czechów pod Białą Górą. Niemal w tym samym czasie nieliczna armia Polska zmagała się z wojskami Tureckimi aby w roku 1620 ponieść sromotną klęskę pod Cecorą , uwieńczoną przez Turków zawieszeniem na bramie w Stambule głowy hetmana Żółkowskiego. Jerzy Tyszkiewicz - biskup i senator w latach 1649 – 1656. Zdrajca ten podpisała w raz z Radziwiłłami kapitulacje i poddanie Litwy pod protekcje Karola Gustawa. Było to faktyczne zerwanie unii Polsko – Litewskiej. Wacław Leszczyński abp. Gnieźnieński w latach 1658 – 1666, prymas Polski. Jak wszyscy książęta Kościelnie z tego okresu Polski – wychowanek jezuitów i ich protektor, w roku 1657 wynegocjował traktat welawsko – bydgoski. Był to jeden z najbardziej haniebnych traktatów naszej historii, milowy krok do rozbiorów Polski! Słynnego korytarza nie wymyślił Hitler, wymyślił to zdrajca ksiądz biskup Leszczyński! Traktatem pozwalającym na swobodę przemarszu wojsk pruskich przez Pomorze ta kanalia w sutannie wbiła gwóźdź do trumny Polski. Wespazjan Lanckoroński – biskup kamienicki. W latach 1670 – 1677 senator. Po 10 dniach obrony zdradziecko poddał Turkom w 1672 roku Kamieniec Podolski, twierdze powszechnie uważną za nie do zdobycia. Turcy za to bronili się w niej tak skutecznie, że Polska tłukła głową w mury Kamieńca aż 27 lat. Nie pomógł Chocim ani Wiedeń, oddali go dopiero w 1699 roku. W międzyczasie pustoszyli kraj, pozbawili Polskę Podola i Ukrainy oraz wymusili ogromny haracz.
Wśród gloryfikatorów I rozbioru Polski naczelne miejsce zajmuje Wacław Hieronim Sierakowski - arcybiskup Lwowski w latach w 1760 – 1780, senator. Kiedy Galicje i Lwów zagarnęła Austria w akcie przysięgi wierności, osobiście celebrował sumę i intonował na cześć „ Najjaśniejszej Pani, Apostolskiej Monarchini Marii Teresy” uroczyste Te Deum. Takich orędowników w zachwalaniu obcego jarzma było wielu. Ograniczę się wiec do tych największych łajdaków i zdrajców. Jednym z nich był Ignacy Raczyński, arcybiskup Gnieźnieński w latach 1807 – 1818, senator. Krewny i pomocnik targowickiego płatnego zdrajcy marszałka Kazimierza Raczyńskiego, którego protekcja i poparcie Rosji pozwoliła arcybiskupowi osiągnąć wyżyny kariery duchowej. Zgodnie z numeracją rozbiorów, trzykrotnie składał wierno poddańczą przysięgę, sowicie zresztą wynagradzaną przez zaborców. Wobec Napoleona i Księstwa Warszawskiego Raczyński, podobnie jak cały Krk zachował głęboką rezerwę.
Aby nie co ubarwić poczet polskich zdrajców w sutannach, przytoczę przykład z rodu Gosiewskich, którego reprezentantem był Bogusław Gosiewski – biskup i senator w latach 1724 – 1744. Jego potomek, poseł PiS, fanatyczny wielbiciel warcholsko - klerykalnej polityki braci Kaczyńskich, Przemysław Gosiewski przez kolegów czule nazywanym Gosem, bardziej znany z kolejowej afery w Włoszczowe jako „Pierwszy peronowy”, w wywiadzie dla tygodnika „Wprost” z dumą podaje, że jego ród wywodzi się prostej linii od hetmana Wincentego, Aleksandra Gosiewskiego. I tu zupa się wylała. Wincenty Gosiewski był wychowankiem Jezuitów, w roku 1654 awansował na hetmana polnego litewskiego i już w rok później, kiedy Polskę zalał potop szwedzki zdradził króla i podpisał ugodę kiedońską, rozwiązującą unię polsko – litewską! Główny powód do chwały naszego Gosia, pogrom armii brandenbursko – szwedzkiej w bitwie pod Prostkami jest całkiem bez podstawny – zwycięstwo hetmana Gosiewskiego było rezultatem ponad dwukrotnej przewagi wojsk polskich, a rangę tego militarnego „sukcesu” wyolbrzymił później „ku pokrzepieniu serc” H. Sienkiewicz. Kolejnym powodem do niesławy hetmana Gosiewskiego jest jego udział w zawarciu haniebnego traktatu welawsko – bydgoskiego, który uwolnił Prusy spod zwierzchnictwa polskiego. W roku 1662, dzięki nie ustającej protekcji Marii Ludwiki Gosiewski został… płatnym agentem francuskim, z pensją 18 tys. liwrów, tj. 6 tys. talarów. Tak więc nauka jezuitów nie poszła na marne. Kiedy jeden z przywódców konfederacji – Kotowski odkrył matactwa hetmana, wydał go jego własnym żołnierzom, którzy skazali go na śmierć i rozstrzelali. Jedyny syn hetmana, Bogusław, o którym wspomniałem na wstępie, z racji swego duchownego stanu nie zapewnił ciągłości roku po mieczu. Był prawą ręką ambasadora francuskiego markiza de Monti w dziele zrywania polskich sejmów. W roku 1730 ambasador dał Biskupowi Gosiewskiemu łapówkę 60 tys. liwrów (tj. 20 tys. talarów) za zerwanie polskiego sejmu. Sejm zerwał najęty ubogi poseł Marcinkiewicz. Prawdopodobnie było to pierwsze spotkanie Gosiewskich z Marcinkiewiczami. Podsumowując żenującą historię rodu Gosiewskich należałoby podsunąć jego potomkowi – Przemysławowi Gosiewskiemu myśl, aby w kontaktach z braćmi Kaczyńskimi przestał używać wazeliny i za swą wysoką poselską pensje przyczyniał się do poprawy bytu swoich rodaków, oraz do faktycznego konstytucyjnego rozdziału Kościoła od państwa, rehabilitując haniebną przeszłość swego protoplasty.
Na koniec pół serio pół żartem. Reasumując: rodzinę Gosiewskich zgodnie z polityką PiS-u należy poddać lustracji. Nie może być tak, żeby Polską rządzili potomkowie płatnych agentur obcych mocarstw! Istnieje bowiem obawa obciążeń genetycznych, na co wskazują powyższe dwa przypadki w tej rodzinie.
Powyższe przykłady nie wyczerpują listy płatnych agentów w sutannach. Jest to zaledwie szczyt góry lodowej, który jednak pozwala ocenić zbrodniczy i perfidny system polityczno religijny Watykanu i jasno dowodzi, że gdyby nie Kościół, nie byłoby rozbiorów, Polacy nie musieliby przelewać krwi w walkach o niepodległość. Nie byłoby więc wywózek na Sybir, krwawych narodowych powstań. Nikt nie śmiałby urządzać nam Katynia.
Wracając do czasów rozbiorowych należałoby wymienić głównych sprawców utraty niepodległości. Kiedy sejm ratyfikował w 1773 roku I rozbiór, prym wiedli biskupi zdrajcy: Młodziejowski i Ostrowski. Konstytucja 3 maja (1791r. jedna z głównych przyczyn II rozbioru) , oprócz wzniosłych i patriotycznych ustaw głosiła: (…) „przejście od wiary panującej (katolickiej) do jakiegokolwiek wyznania jest zabronione pod karami apostazji”, czyli skutkowało pozbawieniem praw i banicją. Konstytucja nie znosiła pogaństwa chłopów prymasa ustanowiła prezesem Komisji Edukacji Narodowej, a szkolnictwo poddała monopolowi Kościoła. Głównym organizatorem „sejmu hańby” (rok 1793, II rozbiór Polski), byli super zdrajcy – biskupi: Kossakowski, który podawał zaborcom plan wymordowania Polaków kartaczami w kościołach, Massalski i Skarszewski. W 1794 roku lud powiesił zdradzieckich biskupów – Kossakowskiego i Massalskiego. Zdrajca prymas Poniatowski uniknął stryczka zażywszy truciznę. Skazany na śmierć biskup Skarszewski – zdrajca z Targowicy i Grodna – uniknął szubienicy, bo Kościuszko, szantażowały przez Kościół klątwą i błagany przez dwie kochanki biskupa, zamienił mu stryczek na dożywocie. Ten biskup zdrajca został później … prymasem Polski!
Gwoli sprawiedliwości na listę zdrajców naszej ojczyzny powinien dołączyć Karol Wojtyła. To on wychwalał świętość zdrajcy biskupa Stanisława, idola księcia Adama Sapiehy (1867 – 1951) późniejszego kardynała, który za czasu zaboru, cesarzowi Austriackiemu Franciszkowi Józefowi złożył oświadczenie: „Przy tobie, Najjaśniejszy panie, stoimy i zawsze stać będziemy”. Znamienny jest fakt, że ten właśnie hierarcha – były pachołek austriacki udzielił święceń kapłańskich przyszłemu papieżowi – Wojtyle. Kardynał Sapieha nie godził się na pochowanie Piłsudskiego w katedrze Wawelskiej, poskutkowała dopiero groźba odebrania Kościołowi katedry jako dobra narodowego i … pozbawienia Sapiehy obywatelstwa i wyrzucenie go z kraju . Jego protegowany Karol Wojtyła wiernie naśladuje swego arystokratycznego protektora. Wnosi na ołtarze zbrodniczego Piusa IX, który podobnie jak papież Grzegorz XVI powstanie listopadowe, zryw powstania styczniowego nazwał rebelią i błogosławił prawosławny carat. W roku 2003 kanonizował biskupa Przemyskiego Józefa Pelczara, zagorzałego poplecznika zaboru austriackiego. Uwieńczeniem był jego kult dla zdrajcy biskupa Stanisława. W świetle tych poczynań śmiało można nazwać go zdrajcą (kto popiera zdrajcę sam jest zdrajcą).
Odrębną kwestią czasów przed i po rozbiorowych była oświata ludu. Katolickim programem nauczania, było wkuwanie na pamięć katechizmu i uczenie śpiewu kościelnego. Toteż analfabetyzm wśród ludu w połowie XVII wieku sięgał 95%! Polski robotnik mógł wykonywać tylko prace proste, a na stanowiska techniczne sprowadzano Niemców, Czechów, a nawet Holendrów. Zaś o edukacji dziewcząt nie było w ogóle mowy! Taki sam „ program edukacyjny” był w Ameryce dla … niewolników murzyńskich!
Takie to były zasługi Kościoła, któremu kler katolicki pomnażał bogactwo, grabiąc Polskę (choćby te 2 tys. wozów ze złotem i srebrem) i wiódł ogłupionych Polaków na śmierć w wojnach religijnych. Kiedy feudalizm konał pod naporem nowej warstwy panującej - kapitalistów – Kościół poświecił niemal cały XIX wiek na próby reanimowania starego porządku. Kiedy pojął wreszcie, że czasy namaszczanie królów bezpowrotnie minęły przytulił się do zwycięzców. Sprzedał im swoją naukę społeczną, zachęcającą pracowników do grzecznego posłuszeństwa wobec pracodawców. To prymas Glemp w czasie strajków za rządu Jerzego Buzka nawoływał do „nie podnoszenia zaciśniętej pięści”. Nic więc dziwnego że Kościół był nagradzany od Kulczyka, Krauzego, Kluski i setek innych.
Patrząc na nasz kraj z ciągle rosnącą liczbą watykańskich „meczetów”, na zasoby Kościoła pęczniejące od kolejnych rządów po 1989 roku, na lawinową zmianę ulic, placów, budynków i prawie wszystkiego co nas otacza; obserwując wyprzedaż niemal całego majątku narodowego (niejednokrotnie za symboliczną złotówkę) Watykanowi i obcemu kapitałowi, musimy dojść do wniosku, że już tylko z nazwy i koszmarnych długów jesteśmy jeszcze RP. Zastanawiające jest ile jeszcze wody musi upłynąć, aby kraj nasz wyszedł z tego ewolucyjnego dołka, w który dał się wmanewrować po roku 1989? Spijamy teraz tego owoce, m.in. w postaci zapaści służby zdrowia, gdyż to co mogło na nią pójść poszło na pomniki JPII oraz nowe monstrualne gmaszyska świątyń, a także do przepastnych kieszeni czarnych pijawek. Im dalej od śmierci JPII, tym więcej cudów, których rzekomo był autorem, wszędzie krzyże, pomniki, tablice upamiętniające, dzwony, święte relikwie, cudowne obrazy, płaczące madonny, cuda na kominach, drzewach i kominach, drzewach i w blokowych oknach. Za publiczne pieniądze odnawia się watykańskie kościoły, plebanie i kapliczki. Pielgrzymka goni pielgrzymkę. W ramach katoindoktrynacji urządza się młodzieżowe spędy pod Lednicką rybą, gdzie spasiony zakonnik o. Jan Góra serwuje sprowadzone bez akcyzy poświęcone wino, celem wzmocnienia modlitewnych egzorcyzmów. Kiedy w roku 1990 znowu do szkół przemycono religię łamiąc w ten sposób konstytucyjną rozdzielność Kościoła od państwa, prymas Glemp zapewniał, że Kościół nigdy nie będzie żądał pieniędzy na nauczanie religii w szkołach. Tymczasem katecheci wkrótce zostali zrównani z kartą nauczyciela i są wynagradzani z budżetu państwa. Świadczy to o religijnym warcholstwie naszych decydentów, którzy kontynuują warcholstwo szlacheckich kołtunów, zatrutych anarchią „złotej wolności” – liberum veto – wolnej elekcji i obrońców „wiary katolickiej”, którzy dali się manipulować propagandzie Krk i rękami jezuitów doprowadzili nasz kraj do ruiny. Oburzające jest to, że pieniądze zebrane przez profaszystowską organizację charytatywną Caritas w większości giną w przepastnych kieszeniach kościelnych hierarchów i przeznaczane są na prospektowanie ich komfortowych ośrodków z fontannami, kortami tenisowymi, basenami, itp., znajdującymi się z dala od wścibskich oczu świeckiej biedoty. A przecież można sobie uzmysłowić, że biskupie pałace można odebrać kościelnym hierarchom tak samo jak komitety partyjne. Bo są własnością całego narodu, a nie garstki facetów w czarnych kieckach, którzy zawłaszczyli sobie prawo do reprezentowania Kościoła, jak kiedyś panowie z czerwonymi legitymacjami, prawo do reprezentowania narodu. Bo to my jesteśmy Kościołem, a nie ta garstka pazernych pasożytów! Jeden z tych „reprezentantów” kardynał Stefan Wyszyński ( nie wiadomo czemu zwany Prymasem Tysiąclecia) w swoim słynnym orędziu do biskupów niemieckich powiedział: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”… Słowa te były ukłonem w stronę niemieckich hierarchów – spadkobierców antypolskiego kleru, którzy mówiąc językiem kardynała Glempa byli „szczekającymi kundelki”, wysługującymi się przed i w czasie wojny, Hitlerowi. Jednakże dla ludzi znających ideologię myślową prymasa, „Orędzie” nie stanowi większego zaskoczenia. Jak wspomniałem wcześniej Wyszyński był gorącym wielbicielem polityki Hitlera. Aby nie być gołosłownym, przytoczę tekst „Ateneum Kapłańskiego” (rok 1938, zeszyt jeden, strona 23), której to gazety redaktorem naczelnym był ksiądz Stefan Wyszyński „Rasizm kryje w sobie pewne zdrowe myśli, które dotychczas były znane tylko w szczupłym gronie lekarzy i biologów. Dziś przyszedł czas na ich rehabilitacje”. Równie przerażający jest artykuł w innym numerze „AK” z tego samego roku, w którym Wyszyński pisał: „Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem, w organizmie narodów europejskich (…), Żyd zwalcza obcą w jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa (…). Dzisiejsza III Rzesza podjęła tytaniczną próbę realizacji wielkiej idei, która ma przynieść odrodzenie ludzkości. Niemcy stały się obok Włoch rzecznikiem ideologii o zasięgu ogólnoludzkim.” Za podobne słowa idzie się dziś do więzienia. Wyszyński, propagator nazistowsko faszystowskiej ideologii, której realizację poznały współczesne mu pokolenia w Oświęcimiu, Buchenwaldzie, Dachau, Treblince, Majdanku, Chełmnie, Bełżcu i setkach innych miejsc, został wytypowany przez „Wielkiego” Humanistę i Obrońcę godności ludzkiej JPII na listę kandydatów do beatyfikacji!
Kościół przez całe wieki mościł sobie w Polsce wygony matecznik. Przygotowywał pokolenia Polaków, aby mu wiernie i bezmyślnie służyły. Stąd nasze opóźnienie cywilizacyjne względem Zachodu, który kilkadziesiąt lat wcześniej potrafił zrzucić z siebie jarzmo obłudy i zacofania, głównie dzięki religijnemu pruralizmowi (protestantyzmowi). Dla życia społecznego nie ma bowiem nić gorszego od religii panującej, która szybko – pozbawiona kontroli i konkurencji, a także dopieszczana przez władzę – zmienia się w tyranie sumień. Biskupi, księża a także zakonnicy nie wahają się dziś wyrzucać dzieci z przedszkoli chorych ze szpitali oraz uwłaszczać przeróżne obiekty użytkowności publicznej aby odebrać „swoje” majątki, w rzeczywistości wyłudzone przed wiekami. Kościół nie tylko potępił niewolnictwo, ale posiadał na własność tysiące niewolników i miliony pańszczyźnianych chłopów. Umacniał swoim autorytetem niewole feudalną i czerpał z tego ogromne zyski. A o to analogia Krk do włoskiej mafii: zwyczajem we włoskiej mafii jest całowanie w rękę szefa, w Kościele też. Szef mafii to ojciec zwany chrzestnym, w Kościele katolickim też ojciec, tyle że zwany Świętym. W mafii ojciec ma władzę absolutną, w Kościele też. W mafii obowiązuje bezwzględne posłuszeństwo w Kościele też. Mafia załatwia swoje sprawy po cichu, Kościół też. Cel mafii to stworzenia państwa w państwie, Kościoła też. Mafia chce władzy i kasy, Kościół też. Mafia nie płaci podatków, podobnie jak Kościół. Analogie można mnożyć.
W Polsce pożeranej przez państwo wyznaniowe „wybrańcy narodu” ponad interes ojczyzny stawiają interes obcego państwa Watykan, tak dalece, że mimo braku pieniędzy na leczenie chorych dzieci, walącą się służbę zdrowia i system emerytalny, utrzymywanie zabytków ( z wyjątkiem świątyń), na naukę i setki innych pilnych zadań – sypie się je Kościołowi. Niewinnie brzmiący deficyt ponad 27 mld. złotych to dług państwa, aby Polska mogła m.in. tuczyć Watykan! Jakby przebogaty Kościół nie był największym obszarnikiem w Polsce i nie prowadził zarobkowej działalności gospodarczej, do tego nieopodatkowanej. A wszystko to na tle około 5 mln. ludzi będących na granicy ubóstwa i przeżycia biologicznego. Czy kapłani nawiedzają wzorem Jezusa najbiedniejsze miejsca i slumsy, aby wspomóc materialnie i ciepłym słowem swych braci w Chrystusie. Otóż nie, bo pomiędzy biblijnym Jezusem i Jego nauczaniem, a Jezusem Krk i jego doktryną istniała i ciągle istnieje ogromna przepaść.
W czasie jednej z pielgrzymek do Polski, JPII powiedział: „Niech zstąpi Duch Twój i odmieni oblicze Ziemi”. I zstąpił, duch klerykalizacji; ciemnoty, duch złodziejstwa, afer, przemocy, głupoty, prostytucji, do czego niektórych skłoniła sytuacja rodzinna, czyli duch nędzy i bezrobocia. Na ten temat, polskie duchowieństwo milczy a przecież etyczne zachowanie ludzi powodowane jest współczuciem, wychowaniem i budowaniem więzi społecznych i nie potrzebuje żadnych podstaw religijnych. Smutnym dla ludzkości jest przymierzanie jej do przynależności kościelnej poprzez strach, kary, oraz obietnice na nagrodę po śmierci. W związku z powyższym należałoby wystosować apel do Jego Moherencji Stanisława Dziwisza, który jeszcze nie zdążył oczyścić swego nosa zbrązowiałego od lizania pewnemu człowiekowi, pewnej części ciała, aby zaprzestał wzajemnego skłócania naszych „wybrańców narodu”; - różnych maści polityków, a wziął się za naprawę morali swojego Kościoła. Zajęć mógłby mieć sporo; same oszustwa, afery, matactwa, rozwiązłość wszelkiego rodzaju pijaństwo, a w szczególności szerząca się nagminnie wśród księży pedofilia. Jak więc widać miałby ks. Kardynał szerokie pole do działania.
Jeżeli chodzi o tę ostatnią, zboczoną skłonność naszych sutannowych, to z uwagi na ogrom tematu pozwolę przytoczyć sobie (na setki zaistniałych) tylko trzy przypadki wynaturzanych księży. Pierwszy to ksiądz Wincenty Pawłowicz, wykorzystujący seksualnie swojego ministranta z równoczesnym nagrywaniem na video tych obscenicznych scen. Przed wymiarem sprawiedliwości był ukrywany przez biskupa Orszulika. Dzięki pomocy detektywów „Faktów i Mitów” został wytropiony na Ukrainie i po aresztowaniu skazany na 3 lata więzienia. Obecnie na wolności, nadal jest groźny dla otoczenia. Drugi przypadek to franciszkanin o. Ryszard Ś., którego sąd rejonowy w Jeleniej Górze tymczasowo aresztował na trzy miesiące za posiadanie i rozprowadzanie treści pornograficznych z udziałem dzieci i zwierząt. Tego rodzaju pedofilia budzi wstręt u najbardziej zwyrodniałych zboczeńców. Można mieć nadzieję, że więzienna subkultura nauczy wielbionego ojczulka także analno – oralnych tajników seksu, w których tym razem on będzie ofiarą. Trzeci, najbardziej tragiczny przykład to samobójcza śmierć 13-nastoletniego Bartka - ministranta proboszcza Stanisława Kaszowskiego w Hłudnie k. Brzozowa, który przez notoryczne gwałcenie i bezpodstawne oskarżenie o kradzież doprowadził chłopca do tego desperackiego czynu. Pomimo protestu rodziców i parafian domagających się sprowadzenia innego księdza, pedofilski proboszcz odprawił osobiście ceremonię pogrzebową. Sprawa w toku.
Zjawisko homoseksualizmu było potępiane od zarania Krk. Obecnie wiele postępowych krajów odeszło od poglądu, że homoseksualizm, jest zboczeniem i zrównało prawa gejów i lesbijek. W naszym „ciemnogrodzie” nadal potępia się ludzi o innej orientacji seksualnej, przy równoczesnej hipokryzji tolerującej takich pederastów jak abp Pietz czy prałat Jankowski. Kościół lamentuje nad zamrożonymi embrionami, jednak swoich krokodylich łez nie wylewa nad plemnikami swoich księży homoseksualistów i pedofilów, że nie wspomnę o onanistach. Kończąc pomału moje rozważania chciałbym, podkreślić, że watykańska ekspansja wbijająca szpony w uniwersyteckie wydziały zwane teologicznymi, ma na celu stłumić wszelką krytykę zablokować niezgodną publikację, kontrolować kierunek badań, żeby żaden nauczyciel nie śmiał młodzieży nawet wspomnieć o niewygodnych dla Kościoła faktach. Ponury upiór podżegacza i zbrodniarza kardynała Hozjusza wyłazi z grobu! W Polsce nadchodzi kontrreformacja nachalna katoindoktrynacja sprawia, że większość dzieci i młodzieży wychowując się na katolickiej katechezie, czytając jedynie treści pisane na klęczkach, jak np. „Historia Kościoła Katolickiego”, „Żywoty Świętych” i inne baśnie w wieku dojrzałym ma trudności w porównaniu w/w pozycji z innym światopoglądem. Aż strach pomyśleć że nasza „przyszłość narodu” nie mając innych wzorców będzie chciała kontynuować ideologie Romana Dmowskiego i jego imiennika Giertycha, że przesiąknie jadem nienawiści, ksenofobią, homofobią i rasizmem płynącym z Rydzykowego szamboradyja.
W ramach wdzięczności za możliwość spijania medialnych resztek po swoim poprzedniku papież Benedykt XVI powinien uczynić podniosły i bardzo wymierny gest dla rodaków JPII . Sprawa dotyczy klątwy jaką papież Marcin V „za walkę przeciw Kościołowi Świętemu” obłożył króla Władysława Jagiełłę oraz wszystkich Polaków po bitwie pod Grunwaldem. Jak wiadomo klątwa ta nigdy nie zastałą zniesiona, zgodnie z katolickim prawem kanonicznym jako wyklęci nie jesteśmy już katolikami. Nieważne są nasze chrzty, komunie, rozgrzeszenia, bierzmowania oraz śluby kościelne; ha! ha! ha! Benedykcie! Powróć nas na łono Krk.
Będąc przy osobie BXVI należałoby w tym miejscu cofnąć się do jego pamiętnej pielgrzymi do Polski. A o to jak ujął Marek Szenborn (dziennikarz „Faktów i Mitów”) nawiedzenie niemieckiego papieża miejsca gdzie realizowano system największych zbrodni nazistowskich. „ Papież Benedykt XVI przeszedł pod bramą obozu Auschwitz samotnie… strzerzony pilnie przez ochroniarzy. 65 lat temu szli tamtędy inni ludzie i też pilnowali ich ochroniarze… z psami. Zbrodniczą ideologię tychże żyrował napis na klamrach pasów „Gott mit uns” (Bóg z nami). Czyżby Bóg rzeczywiście stał po stronie nazistów? Oni sami byli o tym głęboko przekonani, a w niezachwialnej pewności utwierdził ich dodatkowo konkordat podpisany z Watykanem przez III Rzeszę (…) Retoryczne pytanie papieża „gdzie był wtedy Bóg?” z racji swoje nieoznaczoności prowadzi na manowce intelektualne, czyli do nikąd. Otóż Bóg (jeśli przyjąć za polskimi mediami, że istnieje i działa w religii katolickiej) tam był i ustami swoich wyznawców głosił pochwałę rasizmu, totalitaryzmu, nietolerancji, pogardy, i ksenofobii. Czy tamtego Boga już szczęśliwie nie ma? Niestety, ten Bóg istnieje nadal. To on właśnie używa gazu przeciwko rabinowi, to on wkłada w ręce sobie wiernych zastępów kije bejsbolowe i podstawia im głowy oraz plecy pedałów, czarnuchów, bezbożników, cyganów, ateistów, lewaków i innego ludzkiego ścierwa niegodnego życia pośród rasy Panów. To jemu marzą się kolejne kryształowe noce. Czy to nie on ramionami swoich koryfeuszy buduje ołtarze i wpisuje znak równości miedzy swastyką, gwiazdą Dawida oraz sierpem i młotem? Zapewne jest inny Bóg, działający przez innych ludzi, pełen miłości dla każdego człowieka. Miłości, której z ochotą naucza i wstrętne są mu hasła, że krew czy gniew to motor cywilizacji, a eksterminacja jednego narodu słusznie daje więcej przestrzeni życiowej innemu. Szkoda, że BXVI nie wspomniał, iż pierwszy Bóg odradza się co dwa pokolenia – niczym feniks – karmiony dymem kościelnych kadzideł, a drugi Bóg przemawia najczęściej zaledwie szeptem, z zacienionych wnętrz wiejskich kapliczek, ustami drewnianych świątków lub skazanych na banicje kapłanów. Swoje wystąpienie w Birkenau papież rozpoczął od słów, że „Auschwitz było zbrodnią przeciwko Bogu”. Któremu Bogu?!
Zamiast zakończenia
Nie mając żadnych sponsorów, a chcąc wzmocnić zakończenie mojej publikacji odważę się posłużyć postacią naszego „Wielkiego Rodaka”, fanatycznie i bałwochwalczo uwielbianego przez tłumy ogłupionych katolików – Jana Pawła II, o którym nawiedziony kardynał Józef Glemp bluźnierczo oznajmił, że „JPII jest arcykapłanem w niebie!” Podpierając się wiec autorytetem wyżej wymienionej osoby zacytuję końcowy fragment mojego listu otwartego wysłanego na adres: Papieskie Kolegium Polski; Piazza Remura 2 A 00153 Roma, dotyczącego negacji beatyfikacji, mającej ponoć być połączonej z kanonizacją (pewnie za pomocą jakiegoś średniowiecznego potworka prawa kanonicznego).
Oto treść w/w listu:
„Było Ci Karolku pozostać aktorem, a nie ze swoją teatralnością i skostniałą, pełną fałszu i obłudy dogmatyką Krk tumanić nie dopoinformowanych i naiwnych katolików. Watażko z Watykanu, tyś nie poszedł do „Domu Ojca”. Wcześniej rozkawałkują Twoje truchło na wstrętne Bogu i światłym ludziom i bałwochwalcze relikwie, na które ustawiły się już w kolejce pseudochrześcijańskie kościoły na całym świcie. A kiedy przyjdzie Sąd Ostateczny staniesz goły bez swoich szat pontyfikalnych i okaże się, że Twoja Ewangelizacja była pustosłowiem, że po Tobie został tylko numer 262 papieża, który tak jak jego poprzednicy nic nie zrobił, aby Jezus, kiedy powróci na Ziemię mógł utożsamić się z Kościołem jaki pozostawił odchodząc do Ojca”.
Parafrazując słowa Adama Mickiewicza,
( „Chciałbym kiedyś dożyć tej pociechy, by moje ksiązki trafiły pod strzechy”)
chcę wyrazić moje pragnienie, aby moja praca nie poszła na marne, lecz trafiła pod „strzechy” niedojrzałości religijnej ludzi spod znaku chrześcijańskiego krzyża.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, przyjdź Królestwo Twoje!
Jerzy Wojciuch (Piotr Skała)
PS.
Pragnę w tym miejscu podziękować tygodnikowi Fakty i Mity za umożliwienie mi napisania niniejszych treści. Gazeta ta poprzez rzetelną i antyklerykalną treść swoich artykułów i felietonów pozwoliła mi dokonać próby udowodnienia czytelnikom, że swąd Szatana nadal snuje się wokół chrześcijańskich, a szczególnie katolickich kościelnych ołtarzy.
Autor
|
|